Zamknij

Spotkali się z Tuskiem i zaczęło się. "To przechodzi ludzkie pojęcie"

27.01.2022 12:41
Przedsiębiorcy zaszczuwani po spotkaniu z Tuskiem
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER

Fala nienawistnych komentarzy i pogróżek zalała przedsiębiorców, którzy spotkali się z b. premierem Donaldem Tuskiem. Chodzi zarówno o ataki personalne jak i nagły spadek ocen proponowanych usług.

Donald Tusk spotkał się z przedsiębiorcami, którzy są bezradni w obliczu drastycznych podwyżek za gaz i zawiłych zmian podatkowych, które weszły w styczniu jako tzw. Polski Ład.

Były premier rozmawiał z przedsiębiorcami prowadzącymi piekarnię, restaurację, salon fryzjerski czy salon urody. Poruszał tematy inflacji, drożejącego gazu i prądu.

Fala hejtu i pogróżki po spotkaniu z Tuskiem. "Urwiemy ci łeb"

- Te spotkania nie miały charakteru politycznego. Było dla nas bez znaczenia, z którym z polityków rozmawiamy. Istotny jest dla nas efekt. Tusk obiecał publicznie interwencje w sprawie VAT i będziemy go naciskać, by zrobił to jak najszybciej. Lecz potem nagle okazuje się, że te dzielne fryzjerki, które wstawiły się za kosmetyczkami, są zdrajczyniami narodu. Artykuły na TVP Info i reportaże we "Wiadomościach" miały mniej więcej taki wydźwięk, że te kobiety narzekają, a dostały po kilkaset tysięcy złotych. Sprawa została upolityczniona, a zwykli ludzie skrzywdzeni - mówił "Gazecie Wyborczej" Michał Łenczyński, szef Grupy Beauty, zrzeszającej 63 tys. kosmetyczek i fryzjerów w Polsce.

Na krytyków rządzących natychmiast rzucili się hejterzy, którzy – w dziwnej zbieżności ze szkalującymi materiałami TVP – ruszyli z atakami na przedsiębiorców, po ich spotkaniu z Tuskiem. – Ludzie rzucają we mnie obelgami, wyzwiskami. Hejtują nawet to, że jestem kobietą. Jestem przerażona, że ludzie są tak skrajnie zdolni do nienawiści – powiedziała "GW" Karolina Gardocka, prowadząca studio fryzur w Łomży.

"Łżesz jak bura suka", "kłamiesz", "wywłoka" - takie komentarze przeczytała Karolina na swój temat po spotkaniu z b. premierem. Dostawała też pogróżki: "zabijemy cię w ciemnym kącie", "urwiemy ci łeb".

Pani Iwona, prowadząca salon fryzjerski w Pabianicach, opowiedziała, że niepokojąco zrobiło się po wizycie Tuska, gdy nazwała Polski Ład "wielkim bałaganem". "Najpierw pojawiło się kilka anonimowych wpisów, które pociągnęły za sobą całą lawinę kolejnych, hejterskich komentarzy. Ludzie wrzucali zdjęcie pani Iwony, komentowali nawet jej wygląd […] Ale komentarze w internecie to jedno. Na nie może Iwona machnęłaby ręką. Zaczęły się jednak telefony z obelgami, pogróżkami, wieczorne SMS-y. Na stronach internetowych salonu oceny zaczęły spadać. Przyznaje, że większość z komentujących nawet nie jest z Pabianic i okolic. Nie zna jej" – czytamy.

Pan Tomasz z Łomży, prowadzący restaurację Syta Panna, przyznał, że musiał zablokować falę komentarzy, które nagle zaczęły niszczyć mu reputację w sieci. - Nigdzie nie udostępniono, nie zrelacjonowano tego, co mówiłem panu Tuskowi. To spotkanie miało na celu pokazanie naszych problemów. Że te podwyżki na nas się skupiają, że nie mamy budżetu z gumy i możliwości, by to wszystko ciągnąć, że przekroczyliśmy pewną granicę. A zrobiono z tego polsko-polską wojnę – powiedział "GW" restaurator.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/Wyborcza.pl

C