Polacy są coraz bogatsi, ale młodzieńcze podróże ich nie interesują. Zamiast gap year z marszu studia, praca i kredyt

Redakcja
12.06.2017 14:39
Polacy są coraz bogatsi, ale młodzieńcze podróże ich nie interesują. Zamiast gap year z marszu studia, praca i kredyt
fot. Pixabay

Lubimy naśladować niemal wszystko, co przyjęło się na zachodzie. Z jednym wyjątkiem... Po zdaniu matury młodzi ludzie posłusznie składają papiery na studia, chociaż ich zagraniczni koledzy po szkole wolą aktywnie odpocząć w podróży. Pieniędzy mamy coraz więcej, granice są otwarte, obowiązkowego wojska nie ma, a mimo to wolny rok życia dla nas nie istnieje.

Magda ma 19 lat. Niedawno napisała maturę, a teraz pakuje się, bo jutro ma samolot do Ameryki Południowej. To nie wakacje, tylko roczna podróż. O studiach jeszcze nie myśli, nie czeka z wypiekami na wyniki egzaminu. Mama wyśle je na Messengerze, kiedy Magda będzie oglądać ruiny pozostawione przez Azteków. Potem pojedzie na północ, a z Kanady poleci do Azji. To będzie jej gap year.

Studia bez pasji, garnitur w korpo i kredyt? Tylko nie to

- Spędziłam 12 lat siedząc w szkolnej ławce i wstając codziennie o siódmej. Kiedy pomyślę, że od października miałabym dalej tak żyć, zbiera mi się na mdłości. To mój rok wolnego przed dorosłością. W pełni na to zasłużyłam - komentuje.

Pieniądze dają jej rodzice. Potem ma zamiar szukać dorywczych zajęć w miejscach, w których się zatrzyma. Co zrobi po powrocie do domu? Jeszcze nie wie, ale jest pewna, że to w trakcie tego roku dowie się, co chce robić w życiu.

- I to nie będzie pochopna decyzja, jak w przypadku większości moich rówieśników, którzy wybierają losowe studia i z automatu po szkole idą na kierunek, który ani ich nie fascynuje, ani, prawdopodobnie, nie będzie miał związku z ich przyszłym zawodem. Potem ktoś im założy garnitur i posadzi za biurkiem w korporacji, a za kilkanaście lat zdadzą sobie sprawę, że zmarnowali szansę, którą mieli - ocenia gorzko Magda.

gapjer2
fot. Pixabay

Wzorem Luke'a Skywalkera

Z jej klasy - w dobrym warszawskim liceum - podobne plany ma tylko jedna osoba. Maciek zostanie wolontariuszem w Ghanie. Rodzice zareagowali paniką. Odgrażali się, że nie dadzą pieniędzy, zarzucali dziecinne fanaberie, a kiedy emocje opadły, próbowali przekabacić syna kompromisem, radząc, żeby najpierw skończył chociaż licencjat. Maciek pozostał nieugięty.

- Przypominało mi to trochę ten wątek z "Gwiezdnych Wojen". Luke Skywalker chciał iść do imperialnej akademii pilotów, a wujek Owen trzymał go na farmie wilgoci. Co sezon mówił, że teraz potrzebuje pomocy, ale już za rok Luke będzie mógł spełniać swoje marzenia - opisuje Maciek, który wzorem filmowego Skywalkera został rebeliantem.

Dlaczego z całej klasy tylko dwie osoby zarzucają plecak i ruszają przed siebie? Gap year to jedna z nielicznych zachodnich tradycji, których Polacy nie naśladują. Do niedawna ogromną barierą były po prostu pieniądze. Swoje robił także strach przed obowiązkową służbą wojskową. Widmo munduru na jakiś czas zostało zawieszone. Pieniędzy mamy coraz więcej. Gdzie więc leży problem?

- To nie jest kwestia wyłącznie finansowa, ale także kulturowe uwarunkowanie. Za granicą nie widać młodych osób z Europy Środkowo-Wschodniej, które przed rozpoczęciem dorosłego życia pakują się i ruszają w świat. Może to dlatego, że u nas cały czas pokutuje taki ciężki, kulturowy etos pracy. Oczekuje się, że od razu po szkole powinno się pójść na studia, znaleźć dobrą pracę i jak najszybciej ustatkować. Nie istnieje kulturowy wzorzec, według którego przed rozpoczęciem poważnego życia i wzięciem kredytu na mieszkanie, komukolwiek należałby się rok przerwy - tłumaczy dr Michał Lutostański, socjolog z Uniwersytetu SWPS.

gapjer4
fot. Pixabay

Kasa jest, nie ma przyzwolenia

Wydaje się, że problem może trochę wynikać z oczekiwań rodziców, którzy uważają, że w okolicach 20. roku życia czas jest na dorosłe sprawy, a takie podróże traktują w kategoriach zabawy. Nie ma na to po prostu kulturowego przyzwolenia.

- Patrząc na hierarchię wartości Polaków, nie mamy zwyczaju samodzielnego, odległego podróżowania. Wyjechanie gdzieś na drugi koniec świata wydaje się być poza granicami wyobraźni, chociaż granic finansowych jest już coraz mniej - dodaje socjolog.

Z tą opinią zgadzają się nasi młodzi rozmówcy. Kiedy kolega Maćka zainteresował się jego pracą społeczną i zaczął snuć podobne marzenia, rodzice zakrzyczeli go wizją niebezpieczeństw czających się za granicą.

- Zamiast w podróż życia, trafił pod klosz - diagnozuje los kolegi Maciek.

Gap year na starość

Rolę gap year przejął u nas program Erasmus, który, do pewnego stopnia, pozwala połączyć odrobinę marzenia o wyjechaniu za granicę, ale bez rezygnowania ze studiów i przedłużania okresu nauki. Nie oznacza to jednak, że Polacy w ogóle nie chcą opuszczać swojego gniazda. W końcu odczuwają podróżniczą pustkę, ale wypełniają ją znacznie później niż ich rówieśnicy z zachodu.

- Moim zdaniem nie ma podstaw, aby gap year przyjął się u nas. Wymaga to dłuższej tradycji, a nie widać nigdzie Polaków żyjących w ten sposób. Mamy za to inne zjawisko. Są osoby, które postanawiają zrobić sobie rok przerwy i podróżować, ale są do dużo starsi ludzie, którzy mają już ustatkowane życie i mogą sobie na to pozwolić, bo po rocznym urlopie mają do czego wrócić - podsumowuje dr Lutostański.

RadioZET.pl/MAAL