Świadek ataku na Adamowicza: Napastnik chodził z nożem po scenie i się cieszył

13.01.2019 23:49
xxx wiadomosci

W Gdańsku trwa operacja ciężko rannego prezydenta miasta Pawła Adamowicza. Po tym, jak podczas finału WOŚP prezydent został dźgnięty nożem na scenie, wyjaśniane są okoliczności ataku. Jak relacjonuje świadek, napastnik „cieszył się, że to zrobił”.

atak na prezydenta gdańska adamowicza fot. PAP/Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

- Ten człowiek, który trzymał nóż, cały czas chodził po scenie – powiedziała pani Joanna rozmowie z TVN 24. Jej zdaniem ochroniarze zareagowali dopiero po dłuższej chwili. - Nikt go tak naprawdę nie był w stanie obezwładnić – relacjonowała.

Pytana, czy napastnik zachowywał się agresywnie, odpowiedziała, że się cieszył. - To było widać. To nie był taki agresywny człowiek, który wbiega, coś robi i zaraz ucieka. On po prostu chlubił się tym, co zrobił – podkreśliła pani Joanna.

Jak wyjaśniła, wraz z córką uczestniczyła w "Światełku do nieba" WOŚP. - Córka do mnie mówi po chwili: mamo zobacz, ten pan ma nóż, ten ktoś trzyma nóż. Ja zwróciłam uwagę, że się ktoś tam po prostu przewrócił, ale nikt z nas nie był świadomy tego, że to był właśnie Paweł Adamowicz – powiedziała kobieta.

Świadek ataku na Adamowicza: Nikt nie był w stanie obezwładnić napastnika

W jej ocenie "jedyne, co było tak naprawdę bardzo widoczne to to, że ten człowiek, który trzymał nóż, cały czas chodził po scenie". - Nikt go tak naprawdę nie był w stanie obezwładnić. On chodził i się cieszył z tego – dodała.

Pani Joanna skomentowała też reakcję obecnych na miejscu ochroniarzy. Jak mówiła, „policji nie było widać tam żadnej. Tam była firma, która była firmą ochroniarską zewnętrzną, obezwładnili go tak naprawdę młodzi chłopacy z tej firmy" – powiedziała. Zaznaczyła jednak, że zareagowali dopiero "po dłuższej chwili".

RadioZET.pl/PAP/MK

Oceń