Gdańsk: Zarzut dla pacjenta, który pobił na śmierć 93-latka

11.01.2020 19:19
Gdańsk Zabójstwo w szpitalu
fot. Pixabay

Krzysztof Sz., który wczoraj w szpitalu na gdańskiej Zaspie pobił na śmierć 93-letniego pacjenta, usłyszał prokuratorskie zarzuty. Grozi mu nawet dożywocie.

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

Do ataku na pacjenta doszło w piątek nad ranem. 61-latek sięgnął po dostępny pod ręką metalowy stojak i okładał nim 93-latka. Wskutek ataku sędziwy pacjent zmarł. Gdy na salę weszła pielęgniarka zaatakował również kobietę.

Zobacz także

Prokuratura w Gdańsku postawiła Sz. zarzut zabójstwa 93-letniego pacjenta z zamiarem bezpośrednim oraz spowodowania obrażeń ciała u pielęgniarki.

93-latek doznał licznych obrażeń w postaci stłuczenia powłok twarzy i głowy oraz złamań kości twarzoczaszki. Ze wstępnej opinii po przeprowadzonej sekcji zwłok wynika, że bezpośrednią przyczyną jego śmieci było uduszenie krwią spływającą do dróg oddechowych z doznanych obrażeń

Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku

Prokurator skierował do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie 61-latka na trzy miesiące. Krzysztof Sz. nie przyznał się do przestępstw. W trakcie przesłuchania zasłaniał się niepamięcią.

Zobacz także

Za zabójstwo grozi mu od 8 do 25 lat więzienia lub kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Już wcześniej zachowywał się agresywnie

Do tragedii w gdańskim szpitalu odniosła się sama lecznica. Rzeczniczka placówki wyjaśniła, że zdiagnozowano u niego schorzenie, ale nie z powodów psychiatrycznych.

Nie było podstaw, aby nie przyjąć go na SOR z chorobą, którą się pojawił. Byliśmy w stanie mu pomóc. Po dwóch dniach przeniesiono go na oddział chorób wewnętrznych, ponieważ nie mieliśmy wolnych miejsc na oddziale internistycznym

Katarzyna Brożek, rzeczniczka szpitali Copernicus, dla PAP

Według pacjentów Sz. wcześniej zachowywał się agresywnie. Panowie nie znali się wcześniej.

- 9 stycznia faktycznie pacjent był pobudzony. Otrzymał on środki uspokajające, po których zasnął i uspokoił się. Po kolejnej kontroli lekarza, nie było podstaw do tego, aby podać mu kolejne lekarstwa lub przenieść go na inny oddział i poddać konsultacji z psychiatrą – dodała Brożek.

RadioZET.pl/PAP