Zamknij

3-letnia Martynka miała oderwaną głowę po wypadku. Lekarze ją przyszyli

09.08.2021 12:46

Trzyletnia dziewczynka trafiła do gdańskiego szpitala Copernicus po koszmarnym wypadku, w wyniku którego zginął jej 32-letni ojciec. Dziecko miało poważne uszkodzenia kręgów szyjnych. Lekarze przeprowadzili pionierską operację łącząc uszkodzone części kręgosłupa dziewczynki. Skomplikowany zabieg zakończył się pomyślnie.

3-letnia Martynka miała oderwaną głowę po wypadku. Lekarze ją przyszyli
fot. WOJCIECH STROZYK /REPORTER

Gdańsk. Trzyletnia Martynka trafiła do Szpitala im. Mikołaja Kopernika po tragicznym wypadku, w którym zginął jej 32-letni ojciec. Autem kierował dziadek dziewczynki. 57-latek stracił panowanie nad samochodem, który następnie uderzył w drzewo. Martynka trafiła do szpitala w bardzo ciężkim stanie. - Wyraźnie było na nich widać, że głowa dziecka została oderwana od kręgosłupa - powiedział w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim" prof. dr hab. Wojciech Kloc, szef oddziału neurochirurgii.

Dziewczynka była zapięta w foteliku, ale siła uderzenia była tak ogromna, że doszło do ciężkiego uszkodzenia kręgosłupa. - Mechanizm urazu był następujący: pasy dobrze trzymały, ale dziewczynka spała, główka była bezwładna. Nagłe uderzenie było tak silne, że wyrwało jej głowę w sensie funkcjonalnym. Skóra i mięśnie wytrzymały, ale więzadła i kości zostały rozerwane - powiedział "Dziennikowi Bałtyckiemu" neurolog, dr Wojciech Wasilewski z gdańskiego Copernicusa.

Gdańsk. Lekarze przyszyli głowę trzyletniej Martynce. Dziecko przeżyło koszmarny wypadek

Od czasu wypadku Martynka przebywała w śpiączce farmakologicznej. Aby uratować jej życie, lekarze musieli przeprowadzić nowatorską operację. - U dorosłych, aby wytworzyć dziurę w kości, trzeba nabić otwór młotkiem lub zrobić go specjalną rozwiertarką, żeby śruba mogła się w niej w ogóle zakotwiczyć. Natomiast u dziecka, w sytuacji gdy kręgosłup jest tak niestabilny, jest to wręcz niemożliwie - mówił "Dziennikowi Bałtyckiemu" prof. Wojciech Kloc.

Operacja trwała sześć godzin. Lekarze użyli małych śrubek stosowanych do łączenia kości m.in. palców. Przy ich pomocy oraz innych implantów połączono kości i zoperowano uszkodzenie kręgosłupa. Operacja była połączona na dwie części, podczas których dziecko przełożono z pozycji na plecach na pozycję na brzuchu.

Skomplikowany zabieg zakończył się sukcesem. - Córeczka nabiera sił, ładnie je, nie ma już sondy - mówiła "Dziennikowi" matka dziewczynki.

Operację przeprowadził neurochirurg z zespołu prof. Kloca, dr Wojciech Wasilewski wraz z asystującymi mu lekarzami – Patrykiem Kurlandem, Łukaszem Dylewiczem (neurofizjolog) i anestezjologiem Martą Bielewicz.

- Z ulgą odetchnęliśmy jednak dopiero wtedy, gdy po wybudzeniu okazało się, że nasza mała pacjentka rusza zarówno rączkami i nóżkami - przyznał po operacji dr Wasilewski.

RadioZET.pl/ Dziennik Bałtycki/ polsatnews.pl