Adamowicz ostro o pomniku ks. Jankowskiego: nie ma dla niego miejsca w przestrzeni publicznej

Redakcja
10.12.2018 16:57
Adamowicz
fot. PAP

Myślę, że nie ma miejsca w przestrzeni publicznej dla pomnika ks. Henryka Jankowskiego - powiedział w poniedziałek prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Przed kilkoma dniami media oskarżyły zmarłego w 2010 r. duchownego o molestowanie dzieci.

O opinię dotyczącą stojącego na miejskim skwerze w sąsiedztwie kościoła św. Brygidy pomnika ks. Henryka Jankowskiego Adamowicz był pytany na konferencji prasowej, która odbyła się w poniedziałek w Gdańsku.

Adamowicz jednoznacznie o pomnika ks. Jankowskiego

- Myślę, że nie ma miejsca w przestrzeni publicznej dla tego pomnika, tylko niech to się odbywa z poszanowaniem procedur, kultury. Gdańsk, to jest Gdańsk, i tutaj powinniśmy to robić w sposób wyważony i - na ile się da - w poszanowaniu pewnych reguł - powiedział Adamowicz.

Zobacz także

Wyjaśnił, że "jako przestrzeń publiczną definiuje przestrzeń, która nie jest prywatna, czyli jest ogólnodostępna". - Pamiętajcie, że miasto Gdańsk nie jest właścicielem samego pomnika. Właścicielem jest społeczny komitet budowy, na którego czele stał przewodniczący zarządu regionu "S" pan (Krzysztof) Dośla. W związku z tym oni będą musieli zdecydować, gdzie ten pomnik by stanął w przestrzeni prywatnej, na przykład kościelnej, ale to już należy do nich - dodał.

Zdaniem Adamowicza "docelowo ten pomnik z tego miejsca zniknie, będzie przeniesiony". - Tylko niech się to odbędzie (...) nie w kategoriach burzenia, tylko w kategoriach relokacji - dodał Adamowicz.

Co z honorowym obywatelstwem miasta Gdańska?

Zaznaczył, że jego zdaniem we wtorek, na który to dzień zaplanowana została sesja budżetowa, Rada Miasta Gdańska "powinna w krótkiej debacie przedyskutować tę sprawę". "Powinny się wypowiedzieć kluby, co sądzą, jak sądzą" – powiedział Adamowicz, dodając, że tego oczekuje "jakiś ważny odłam opinii publicznej".

Zobacz także

Podkreślił też, że jego zdaniem kwestie dotyczące honorowego obywatelstwa miasta Gdańska (przed laty przyznała je ks. Jankowskiemu miejska rada) czy nazwy skweru (zieleniec, na którym stoi pomnik nosi imię ks. Jankowskiego), "można spokojnie rozpatrzyć na sesji styczniowej".

- Taka jest moja rekomendacja. Będzie to znaczyło, że prezydent i Rada Miasta Gdańska tym tematem się żywo interesują i wyciągają wnioski - powiedział też Adamowicz.

Oświadczenie gdańskiej kurii

W poniedziałek kanclerz kurii archidiecezji gdańskiej ks. Rafał Dettlaff wydał oświadczenie, w którym napisano m.in., że w ciągu ostatnich 10 lat do kurii "nie wpłynęły żadne doniesienia potwierdzające doniesienia podnoszone w mediach".

Odnosząc się do informacji zawartych w oświadczeniu, Adamowicz powiedział też na konferencji, że "można je potraktować jako zaproszenie, aby ofiary się zgłaszały". - Ja również apelowałem i ustnie, i pisemnie, w piśmie do arcybiskupa Leszka Sławoja Głódzia o powołanie komisji - zaznaczył Adamowicz, dodając, że - jego zdaniem - "biorąc pod uwagę doświadczenia kościołów amerykańskich, kanadyjskich, zachodnioeuropejskich", powołanie takiej komisji "jest nieuniknione".

- Im szybciej to się stanie, tym lepiej będzie dla opinii publicznej, dla Kościoła, myślę, że też i dla pamięci samego już nieżyjącego księdza - powiedział Adamowicz. - Zarówno państwo watykańskie, jak i wspomniane kościoły zachodnie również zajmują się prawdopodobnymi przypadkami molestowania czy wręcz pedofili, nawet kiedy prawdopodobni sprawcy już nie żyją - zaznaczył Adamowicz.

Reportaż w "Dużym Formacie" i protesty

Przed tygodniem w "Dużym Formacie", magazynie "Gazety Wyborczej", opublikowano reportaż "Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?", w którym kapelanowi Solidarności, wieloletniemu proboszczowi parafii św. Brygidy w Gdańsku Henrykowi Jankowskiemu zarzucono seksualną przemoc wobec nieletnich.

Zobacz także

W piątek wieczorem pod gdańskim pomnikiem przedstawiającym postać zmarłego w 2010 r. kapelana Solidarności odbył się protest przeciwko honorowaniu duchownego. Figurę przedstawiającą księdza opasano w czasie manifestacji łańcuchem, do którego przymocowano deskę z napisem "Pomnik hańby Kościoła katolickiego" oraz maskotki i dziecięce buciki mające symbolizować ofiary księdza.

W proteście wzięło udział około stu osób. Wiele z nich przyniosło kartonowe transparenty, z których część ustawiono pod pomnikiem. Na transparentach znalazły się m.in. takie napisy: "Piekło istnieje na ziemi", "Na to nie ma przedawnienia", "Utrzymujesz księdza pedofila – dajesz mu na tacy", "Co się u was dzieje, kuria twoja mać" czy "Pomniki dla ofiar, nie dla kotów".

RadioZET.pl/PAP/MP