"Wymiana Ksiąg Zakazanych" w Gdańsku. To reakcja na palenie książek przez księży

Redakcja
07.04.2019 15:57
Gdańsk
fot. PAP

Akcję pod hasłem "Wymiana Ksiąg Zakazanych", w reakcji na spalenie tydzień temu książek na terenie jednej z parafii katolickich, zorganizowano w niedzielę w Gdańsku. Chętni mogli wymienić się różnymi tytułami m.in. o tematyce feministycznej.

- Chcemy pokazać, że Polacy czytają różne książki, również tzw. zakazane przez środowiska nacjonalistyczno-katolickie czyli te, które tydzień temu w pobliżu spłonęły na stosie. Chcemy pokazać, że w Polsce nie pali się książek, że Polacy czytają i chcą zdobywać wiedzę i sięgać po literaturę, która być może nie jest tradycyjną beletrystyką, ale literaturą, która poszerza horyzonty i pozwala z innej perspektywy patrzeć na świat - powiedziała dziennikarzom, współorganizatorka akcji Anna Górska z Partii Razem. „Wymianę Ksiąg Zakazanych” zorganizowano na trawniku, w odległości ok. 200 metrów od kościoła NMP Matki Kościoła i św. Katarzyny Szwedzkiej, gdzie w ubiegłą niedzielę doszło do spalenia książek.

- To jest nasza reakcja na to, co się wydarzyło tydzień temu. Stwierdziliśmy, że nie możemy tego tak zostawić. Informacja o tym, że w Polsce przy kościele ksiądz pali książki, w tym bajki dla dzieci, obiegła cały świat. To nie było tak, że to się zamknęło w Gdańsku. Były artykuły w "Guardianie" i prasie azjatyckiej. I to jest bardzo zła informacja, bo była ona zestawiana z wydarzeniami palenia książek z historii, które doprowadziły do wielkiego zła w skali globalnej - dodała działaczka Partii Razem.

Zobacz także

Na kilku stolikach rozłożono literaturę m.in. o tematyce feministycznej, praw człowieka, edukacji seksualnej, historii religii. Była też np. seria książek "Harry Potter", tytuły Dana Browna, Stephena Kinga, J.R.R. Tolkiena oraz Christophera Paoliniego. Z klasyki literatury ktoś wyłożył "Mistrza i Małgorzatę" Michaiła Bułhakowa. Dostępne były też gry memo oparte na mitologii słowiańskiej.

Palili książki, wywołali tym ogromne kontrowersje

Tydzień temu na Facebooku koszalińskiej fundacji "SMS z Nieba" zamieszono fotografie pokazują stos spalonych przedmiotów – głównie książek. Wśród nich były m.in. niektóre części "Harry'ego Pottera" J.K. Rowling i saga "Zmierzch" Stephenie Meyer. Ponadto w stosie widać m.in. parasolkę z "Hello Kitty", afrykańską maskę i figurkę słonia. Palone rzeczy leżą w kamiennym kręgu, wokół którego stoją ksiądz i ministranci.

Zobacz także

"Jesteśmy posłuszni Słowu: <Posągi ich bogów spalisz, nie będziesz pożądał srebra ani złota, jakie jest na nich, i nie weźmiesz go dla siebie, aby cię to nie uwikłało, gdyż Pan, Bóg twój, się tym brzydzi>"– napisano pod serią zdjęć. Wskazano również, że "wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności".

Ksiądz przeprasza i wyjaśnia

W opublikowanym w środę wpisie na Facebooku ks. Rafał Jarosiewicz z fundacji "SMS z Nieba" zaznaczył, że spalenie książek, nie miało charakteru prześmiewczego wobec jakiejkolwiek grupy społecznej czy religii i nie było wymierzone także w książki jako takie, czy kulturę. Duchowny przeprosił za niedzielny happening. "Jeśli ktokolwiek moje działanie odebrał w ten sposób, chciałbym w tym miejscu go bardzo serdecznie przeprosić" - napisał ksiądz.

Zobacz także

Jarosiewicz przypomniał również, że fundacja "SMS z Nieba" przez ostatnie pięć lat rozdała za darmo prawie ćwierć miliona książek, wśród których znalazły się książki, które fundacja uratowała przed zniszczeniem w sytuacji likwidacji magazynów przez wydawnictwa. Duchowny poinformował ponadto, że umieszczony na Facebooku wpis z niedzieli został usunięty, by jak podkreślił "nie generował kolejnych emocji".

"Niefortunna była także publikacja fotografii ukazujących zniszczenie książek i innych przedmiotów dobrowolnie przyniesionych przez uczestników rekolekcji, zwłaszcza że nie zawierała żadnych wyjaśnień" - napisał Jarosiewicz.

RadioZET.pl/PAP/Twitter