Jest wyrok ws. Michalczewskiego. B. bokser skazany za przemoc wobec żony

Redakcja
17.09.2018 19:29
Michalczewski
fot. PAP

Na karę 3 tysięcy zł grzywny Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał w poniedziałek b. boksera Dariusza Michalczewskiego, ps. Tiger, o oskarżonego o znieważenie oraz naruszenie nietykalności cielesnej żony. Wyrok nie jest prawomocny.

Proces toczył się od października 2017 r. za zamkniętymi drzwiami. Oskarżony zgodził się na podanie jego nazwiska i upublicznienie wizerunku.

Był oskarżony o naruszenie nietykalności cielesnej swojej żony

W czerwcu 2017 r. Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Oliwa oskarżyła byłego pięściarza o znieważenie oraz naruszenie nietykalności cielesnej żony. W śledztwie b. sportowiec nie przyznał się do winy i odmówił złożenia wyjaśnień.

Dariusz M. oskarżony o znieważenia i naruszenia nietykalności żony

Do znieważenia polegającego na "użyciu wobec żony słów powszechnie uznanych za obelżywe" miało dojść 21 grudnia 2016 r. Za popełnienie takiego czynu grozi kara grzywny lub ograniczenia wolności.

Z kolei naruszenie nietykalności cielesnej żony wiązało się z –- jak informowała prokuratura - "uderzeniem pokrzywdzonej". Miało to być jednostkowe zdarzenie, do którego doszło między październikiem a 21 grudnia 2016 r. Za popełnienie takiego przestępstwa grozi do roku więzienia.

Odmowa zeznań i narkotyki w tle

Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Michalczewskiego złożyła w grudnia 2016 r. jego żona. Funkcjonariusze zostali wezwani do mieszkania małżeństwa po otrzymaniu zgłoszenia o awanturze domowej. Policja zatrzymała byłego pięściarza. Badanie alkomatem wykazało wówczas, że był pod wpływem alkoholu. Jak wytrzeźwiał, prokuratura postawiła mu zarzuty znieważenia oraz naruszenie nietykalności cielesnej żony.

Kobieta została przesłuchana przez policję, ale jakiś czas później w trakcie przesłuchania w Prokuraturze Rejonowej Gdańsk-Oliwa skorzystała z prawa do odmowy składania zeznań.

Dariusz Michalczewski przed sądem. Ruszył proces byłego pięściarza

Ostatecznie śledczy wszczęli z urzędu postępowanie dotyczące psychicznego i fizycznego znęcania się nad członkiem rodziny. Jak wyjaśniali w grudniu 2016 r. śledczy "czyny, które zostały zarzucone podejrzanemu są czynami prywatnoskargowymi (czyli prawo wymaga wniosku o ściganie - PAP), ale prokurator ocenił, że interes społeczny wymaga objęcia ich ściganiem z urzędu".

W momencie zatrzymania przy Michalczewskim znaleziono niewielką ilość –0,07 grama  chlorowodorku kokainy. Jak informowali w grudniu 2016 r. śledczy, tak "śladowa ilość nie dała podstaw do przedstawienia zarzutów". Dzień po zatrzymaniu pięściarza przeprowadzono przeszukania w firmowanej przez niego sieci siłowni. Szukano środków odurzających lub psychotropowych. Wyniki przeszukań były negatywne.

Michalczewski komentuje

Po wyjściu z sali rozpraw Michalczewski odpowiadał na pytania przedstawicieli mediów. Jego wypowiedzi zanotowała dziennikarka trójmiejskiej "Gazety Wyborczej". B. mistrz świata zaprzeczał, że dopuścił się przemocy wobec żony.

– To absurd, ukarano mnie za coś, czego nie zrobiłem. Nigdy nie uderzyłem żony, przecież ona sama zeznała, że nic takiego nie miało miejsca - powiedział, dodając, że pierwsze zeznania jego małżonka złożyła pod presją przesłuchujących ją funkcjonariuszy (dopiero później je odwołała). 

Przyznał jednak, że w domu dochodzi czasem do awantur. – Wyzywamy się nawzajem, ale podejrzewam, że to ja obrywam więcej od mojej żony. Kochamy się, i stąd są te emocje, ale że jestem osobą publiczną, wyciągnięto to na światło dzienne – mówił Michalczewski.

RadioZET.pl/PAP/trojmiasto.wyborcza.pl/MP