26-latek nie żyje. Umówił się z byłą partnerką w parku. Skończyło się strzelaniną

Mikołaj Pietraszewski
30.10.2018 08:06
Policja
fot. PAP

26-latek umówił się na spotkanie z kobietą, jednak pojawienie się jej w towarzystwie dwóch innych mężczyzn wzbudziło jego gniew. Tak duży, że doprowadził do tragedii. 

O zdarzeniu pisze trójmiejska „Gazeta Wyborcza”. Policja dowiedziała się o incydencie dzięki jednemu z przechodniów, który zauważył leżącego mężczyznę z postrzeloną głową. Trafił on do szpitala, ale niestety po dwóch dniach zmarł. Tego samego dnia do szpitala zgłosiły się jeszcze dwie inne osoby z ranami postrzałowymi, które, jak się okazało, mają związek ze sprawą. 

Zobacz także

Według wstępnych ustaleń śledczych poszkodowany umówił się na spotkanie ze swoją byłą partnerką w parku na gdańskiej Oruni. Kobieta przyszła tam z dwoma innymi mężczyznami, co rozsierdziło 26-latka na tyle, że oddał w ich kierunku strzały z broni palnej. Następnie strzelił sobie w głowę, co ostatecznie doprowadziło do jego śmierci. 

– Kobiecie nic się nie stało, a rany, których doznali jej towarzysze, nie były groźne – powiedziała w rozmowie z „GW” prokurator Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. – 26-latek strzelał z broni czarnoprochowej, na którą nie jest wymagane pozwolenie – dodała. 

RadioZET.pl/trojmiasto.wyborcza.pl/MP