Za kilka minut w taksówce zapłaciła...850 zł. Norweżka oszukana przez kierowcę

30.10.2019 20:23
Taksówkarz
fot. Shutterstock

850 zł za kilkuminutowy przejazd taksówką w centrum Gdańska zapłaciła przebywająca na wycieczce pracowniczej obywatelka Norwegii. Sprawą zajęła się już policja, zainteresowały także skandynawskie media. 

Historia, którą opisuje trójmiejska "Gazeta Wyborcza", miała miejsce w nocy z 19 na 20 października bieżącego roku. 27-letnia Alexandra Woll z norweskiego Haugesund bawiła się w jednej z gdańskich restauracji z kolegami i koleżankami z firmy, z którymi przyjechała nad polskie wybrzeże w ramach wycieczki pracowniczej.

Taksówkarz oszukał Norweżkę?

Gdy impreza dobiegła końca, kobieta wsiadła do stojącej nieopodal taksówki i poprosiła o transport z ulicy Chmielnej do Hotelu Mercure przy ul Heweliusza. Zwykle podróż na tym odcinku zajmuje poniżej 10 minut, co nawet z uwagi na wyższą taryfę obowiązującą w nocy, powinno przełożyć się na maksymalnie 30 zł zapłaty. Tymczasem taksówkarz zażądał od swojej klientki aż 85 zł. 

Zobacz także

– Zaczęłam zastanawiać się nad ceną, a potem zapytałam taksówkarza, czy to nie jest trochę zbyt dużo. Kierowca bardzo się zdenerwował i zablokował zamki w drzwiach samochodu, żądając zapłaty - powiedziała w rozmowie z jedną z norweskich rozgłośni radiowych (cytat za: trojmiasto.wyborcza.pl).

Gdańska policja bada sprawę

Przed hotelem czekali na Norweżkę dwaj koledzy, którzy próbowali bezskutecznie uwolnić ją z auta. Ta w końcu uiściła żądaną przez kierowcę opłatę, dokonując płatności kartą. Gdy odjechał, już w hotelu sprawdziła stan swojego konta i okazało się, że pobrano jej kwotę wysokości nie 85, a 850 zł! Poprosiła więc o pomoc obsługę Mercure. Szybko ustalono - dzięki nagraniom z hotelowego monitoringu - jaka to była taksówka. 

Zobacz także

Sprawa trafiła już na policję, która bada sprawę. Służby otrzymały już nagranie z monitoringu, ale nie podają szczegółów postępowania. – W tej chwili prowadzimy postępowanie sprawdzające. Przesłuchujemy świadków. Musimy sprawdzić, czy rzeczywiście doszło do przestępstwa – przyznała w rozmowie z "GW" st. asp. Karina Kamińska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.

RadioZET.pl/trojmiasto.wyborcza.pl