Strażacy ostrzegają przed niebezpiecznym składem butli. Właściciel jest bezkarny

Redakcja
25.06.2018 07:05
Straż pożarna
fot. PAP

Choć zdaniem strażaków grozi wybuchem i jest fatalnie zabezpieczony, to prokuratura umarza w jego sprawie śledztwo. Mowa o składzie butli z gazem przy ulicy Jana z Kolna w samym centrum Gdyni. Jak ustalił reporter Radia ZET, jego właściciel jest bezkarny i nie reaguje na wezwania strażaków, którzy widzą w tym miejscu realne zagrożenie.

Prokuratura Rejonowa w Gdyni umorzyła śledztwo na podstawie opinii biegłego z zakresu elektrotechniki i pożarnictwa.

– Stwierdził on, że sposób składowania butli, aczkolwiek niezgodny z przepisami, nie sprowadza bezpośredniego niebezpieczeństwa eksplozji materiałów wybuchowych – informuje prokurator Grażyna Wawryniuk. Śledczy stwierdzili zatem, że butle z gazem propan-butan faktycznie były składowane w sposób niewłaściwy, ale sam ten fakt nie mógł być podstawą do postawienia właścicielowi zarzutów.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Strażacy z Gdyni nie zamierzają odpuścić tej sprawy i złożyli zażalenie od decyzji prokuratora. Ich zdaniem skład butli z gazem na ulicy Jana z Kolna łamie podstawowe przepisy przeciwpożarowe.

– Bardziej chodzi tutaj o sposób usytuowania tego składu. Nie może on być bezpośrednio przy ścianie z oknami i ciągu komunikacyjnym, bo w momencie, gdy stworzy się jakieś zagrożenie, mogą zostać poszkodowani ludzie. Tymczasem w tym przypadku butle stoją tuż przy drodze i pół metra od budynku – mówi brygadier Bartosz Janusz, naczelnik wydziału kontrolno-rozpoznawczego komendy PSP w Gdyni.

Zobacz także

Skład znajduje się nie tylko blisko drogi, ale też w bezpośrednim sąsiedztwie między innymi szkoły podstawowej i przedszkola. Kilkaset metrów od niego mieści się również... komenda straży pożarnej. Pomimo tego pani Katarzyna, sąsiadka właściciela składu, od listopada bezskutecznie walczy o usunięcie butli.

– To jest grożące wybuchem jajko z niespodzianką. Wystarczy, że ktoś, przechodząc obok, wyrzuci obok butli niedopałek i wszystko eksploduje. Nie tylko budynek, przy którym są butle, ale też zaparkowane obok samochody – mówi reporterowi Radia ZET gdynianka.

Sąd w lipcu zdecyduje, czy nakazać prokuraturze ponowne zajęcie się sprawą.

RadioZET/mab/maal

Zobacz też: