Gen. Stróżyk w Gościu Radia ZET: niektóre zakupy MON w tym roku są dla mnie propagandowe

Redakcja
29.12.2018 09:45
Gen. Jarosław Stróżyk w Gościu Radia ZET
fot. Radio ZET

Gen. Jarosław Stróżyk z Fundacji Stratpoints w Gościu Radia ZET alarmował, że wszystkie dotychczasowe rządy konsekwentnie oszczędzały na armii. - Wielokrotnie bywało tak w przeszłości, że jeżeli rządowi jakiejkolwiek partii brakowało pieniędzy, to w pierwszej kolejności "obcinano" wojsku - podkreślił.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

W piątek parlament przegłosował ustawę wprowadzającą niższe ceny prądu. Rząd będzie musiał znaleźć na to w przyszłym roku w budżecie 9 miliardów złotych.

Zobacz także

Gość Radia ZET nie wyklucza, że właśnie takie niezapowiedziane wydatki mogą się odbić na przykład na wydatkach państwa na obronność.

Jarosław Stróżyk twierdzi, że budżet Ministerstwa Obrony Narodowej może być mniejszy również przez kampanię wyborcza i obietnice wyborcze.

- Jeżeli jest kampania wyborcza, politycy chcą się pokazywać jako tacy, którzy są dobrzy dla wojska, a niestety czasami tak nie jest, niektóre zakupy Ministerstwa Obrony w tym roku są dla mnie zakupami propagandowymi - tłumaczył Jarosław Stróżyk.

- Amerykanie będą robili to, co zamierzają, a nie to, co my chcemy (...) Amerykanie zamierzają rozbudowywać to, co jest, czyli bazy w Żaganiu, Poznaniu i w innych miejscach w Polsce, ale to nie będzie ten mityczny "Fort Trump - mówił gen. Stróżyk, zapytany o plany budowy stałej bazy amerykańskiego wojska w naszym kraju.

Zobacz także

Ministerstwo Obrony Narodowej zapewnia, że decyzja o stałej bazie wojsk USA w Polsce już zapadła i uzgadniane są już tylko szczegóły. Jednak zdaniem gościa Radia ZET, to "mrzonki" i "niefortunny temat".

- W Ameryce musimy przekonywać jak najwięcej ludzi do takich pomysłów, a poprzez to, że nazwaliśmy to "Fort Trump", ograniczamy się do grupy zwolenników prezydenta Trumpa - podkreślił Jarosław Stróżyk.

Jak dodaje, choć finalna decyzja należy do prezydenta USA i jego otoczenia, które niewątpliwie nam sprzyja, "to nie jest tak, że prezydent coś powie i to będzie natychmiast zrobione, bo są jeszcze realia przetargowe i finansowe".

Gość Radia ZET komentował też relacje dyplomatyczne Polska - USA. Zdaniem Jarosława Stróżyka, Amerykanie chcą rozmawiać z ludźmi, którzy, "jak coś powiedzą, to zrobią".

- Rakiety Patriot mieliśmy kupować już dwa lata temu, artyleryjski system "Homar" w tym roku, to też nie nastąpiło. Amerykanie drapią się po głowie i myślą, czy mają do czynienia z partnerem, któremu można ufać - wskazał.

Raport Pentagonu na temat zasadności zwiększenia obecności wojsk amerykańskich w Polsce ma powstać w pierwszym kwartale przyszłego roku.

- Ciekawy rok wyborczy przed nami. Nie wątpię, że Rosjanie będą próbowali wpływać na naszą scenę polityczną, czy też na nasze społeczeństwo, na ich wybory - mówi w Radiu ZET gen. Jarosław Stróżyk z Fundacji Stratpoints, komentując sprawę cyberataków ze strony Rosji.

Zobacz także

Zdaniem Gościa Radia ZET, Rosjanie będą próbowali przez różne działania w internecie wpłynąć na sytuację polityczną w Polsce przed nadchodzącymi wyborami.

- To jest działanie na Facebooku, Twitterze czy na innych mediach społecznościowych. Tam jest tworzenie fałszywych grup dyskusyjnych. To jest naprawdę skuteczne, a potrzebne są bardzo małe środki - tłumaczył Jarosław Stróżyk.

Za przykład daje działającą w USA grupę, która tworzyła fałszywe spotkania wyborcze i podgrzewała nastroje społeczne przeciwko Hillary Clinton przed wyborami prezydenckimi w USA.

- Rosjanie przede wszystkim nie mają zahamowań demokratycznych, działają w sposób, mówiąc dosyć obrazowo, bezczelny i to powoduje ich skuteczność - tak o rosyjskich internetowych "trollach" mówił Stróżyk.

Jego zdaniem, raporty amerykańskie na ten temat pokazują, że na te cyberataki podatni są najwyższej rangi państwowi urzędnicy, albo celebryci.

Według generała, przygotowania do cyberataków i wpływania w internecie na nastroje społeczne przed wyborami do Parlamentu Europejskiego już trwają.

- Rosjanie wykorzystują pewne słabości w Unii Europejskiej - w paru miejscach populistyczne rządy, czy też próby populistów dojścia do władzy. Tak jak w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Rosjanie zawsze sponsorowali te mniejsze grupy, które mąciły w systemie politycznym i społecznym każdego kraju - wskazał.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/PTD