Łapiński: Mamy 2 lata, żeby przekonać Suskiego, by głosował na Dudę

Redakcja
04.04.2018 11:02
Krzysztof Łapińśki
fot. East News

— Mamy 2 lata, żeby przekonać ministra Suskiego, by głosował na Andrzeja Dudę. Chyba że wystartuje i wtedy zagłosuje sam na siebie — powiedział Krzysztof Łapiński w Radiu ZET.

Konrad Piasecki: Marek Suski, usta PiS-u, był tu wczoraj i mówił: prezydent zrobił krok ku postkomunie, broni generałów, którzy kazali strzelać do ludzi, w tej sytuacji trudno będzie Suskiemu przekonać się do głosowania na Andrzeja Dudę.

Krzysztof Łapiński: To jednak poważna sytuacja. Nie bagatelizujemy jej. Dwa lata, żeby przekonać pana ministra Suskiego, no chyba że jest taka sytuacja, że się nie uda przekonać pana ministra, bo sam będzie startował.

Wtedy Andrzej Duda będzie musiał się zastanowić, czy będzie w stanie go poprzeć.

No właśnie, jest taka sytuacja, że może się nie uda, dlatego że jeśli pan minister Suski będzie startował, będzie głosował na siebie i w tym sensie faktycznie nasza praca, żeby przekonać pana ministra Suskiego, będzie przeciwwskuteczna.

Jest szansa, że Andrzej Duda poprze Marka Suskiego w tej sytuacji?

Panie redaktorze, wybory są w 2020 r.

Wiem, że prezydent ma jeszcze dwa lata, żeby się przekonać do Marka Suskiego.

Wtedy będzie podejmował decyzję, zobaczymy, jacy będą kontrkandydaci.

To chyba nie ma znaczenia, jeżeli Marek Suski wystartuje.

Są tacy politolodzy i eksperci, którzy mówią, że wtedy sytuacja jest rozstrzygnięta w pierwszej turze.

No i wtedy też rozumiem dla prezydenta wszystko jest jasne. Jacy by nie byli kontrkandydaci. Jeśli będzie Marek Suski, no to chyba decyzja jest oczywista. A nawet jest oczywistą oczywistością, jak by to powiedział prezes Kaczyński.

Przez te dwa lata prezydent będzie ciężko pracował, a co będzie w 2020, to zobaczymy. Ale sytuacja jest poważna, nie lekceważymy jej.

Jeśli szef gabinetu politycznego premiera mówi, że prezydent go rozczarował, że jest zdziwiony jego krokami, nie wydaje się panu, że jest to sytuacja niebagatelna? A w dodatku jest to człowiek bliski Jarosławowi Kaczyńskiemu, znacznie bliższy niż Andrzej Duda, powiedzmy sobie to wprost.

Proszę sobie wyobrazić trochę inną sytuację. Np. gdyby to któryś z ministrów prezydenckich mówił, że nie zagłosuje na PiS, bo coś tam, coś tam. Pewnie burza byłaby duża. My tu podchodzimy do tego spokojnie. Pytanie, czy to jest bardziej osobista opinia pana ministra Suskiego, czy w jakiś sposób wyraża tutaj myśli premiera, prezesa... Trudno powiedzieć.

Myślę, że oddaje nastroje, jakie są w PiS-ie, bo nie tylko Marek Suski, ale i Krystyna Pawłowicz i inni parlamentarzyści i ministrowie otwarcie mówią, że to, co zrobił prezydent w piątek, czyli weto do ustawy degradacyjnej, to nie jest coś, co pozytywnie ich nastraja do prezydenta.

Ale na tym świat się nie kończy, czy na tym polska polityka się nie kończy. Było weta pana prezydenta, który je uzasadnił obszernie i osobiście, można się z tym zgadzać lub nie, noale jeśli przyjmiemy założenie, że to weto zamyka współpracę obozu rządowego z prezydentem, to będzie bardzo złe założenie. Myślę, że każdy, kto dobrze życzy Polsce i obozowi, który obecnie rządzi, prezydentowi, ale też rządowi, nie powinien formować tak ekstremalnych stanowisk, tak emocjonalnych, tylko na spokojnie powiedzieć, że w tej ustawie doszło do takich, a nie innych rozstrzygnięć, natomiast kolejne ustawy przed nami i przy kolejnych trzeba uniknąć tego typu rozstrzygnięć.

RadioZet.pl/maal