Zamknij

Odrąbał kuzynowi głowę szpadlem. "Brat leżał na drodze, dosłownie nie miał twarzy"

01.12.2021 17:16
Morderstwo
fot. Piotr Hukalo/East News (zdjęcie ilustracyjne)

Sławomir K. trafił do szpitala psychiatrycznego po tym, jak zabił swojego kuzyna przy użyciu szpadla. Teraz po 6 latach wyszedł na przepustkę, a mieszkańcy Gościnka na Pomorzu Zachodnim drżą, bo w każdej chwili może pojawić się we wsi. 

Do zdarzenia doszło w Gościnku niedaleko Białogardu (woj. zachodniopomorskie). 6 lat temu pan Anatol zginął z rąk swojego kuzyna Sławomira K., z którym od lat był skonfliktowany. - Usłyszałem krzyki sąsiadów. Wybiegłem. Brat leżał na drodze. Dosłownie nie miał twarzy. Jego głowa trzymała się ciała na strzępie skóry - tak opisywał tę tragedię w rozmowie z TVP3 Szczecin brat zamordowanego mężczyzny.

- On całą wieś terroryzował i wszyscy mówili: „wariat, bo wariat”, ale nikt z tym nic nie robił - mówiła z kolei, także w rozmowie ze stacją, pani Jolanta, siostra zabitego. Sprawca zbrodni nie trafił jednak do więzienia, gdyż biegli orzekli, że był niepoczytalny. Ostatnie lata spędził więc pod obserwacją w szpitalu psychiatrycznym.

Gościnko. Zabił kuzyna szpadlem. Sąsiedzi boją się mordercy

Teraz wyszedł na przepustkę i niedawno po raz pierwszy od czasu dokonania zabójstwa odwiedził rodzinną wieś. Sąsiedzi żyją w strachu, że przyjedzie ponownie i znów zacznie ich terroryzować. Mówią, że woleliby być o tym wcześniej poinformowani. - Jak był na przepustce, to bałam się wyjść na własne podwórko, czy ktoś nie wyjdzie zza ściany i nie zaatakuje - opowiadała jedna z mieszkanek. 

Prawo nakazuje szpitalowi poinformować o przepustce pacjenta jedynie sąd. - Byłoby dobrze, gdyby pokrzywdzeni byli informowani z pewnym wyprzedzeniem, żeby byli uprzedzeni, ale przepisy w tej chwili niczego takiego nie przewidują - tłumaczył w rozmowie z TVP3 Szczecin Sławomir Przykucki z Sądu Okręgowego w Koszalinie. Krzysztof Kołcz ze Szpitala dla Psychicznie i Nerwowo Chorych w Starogardzie Gdańskim widzi to inaczej.

Nie bardzo sobie wyobrażam, do kogo mielibyśmy dzwonić. Do sołtysa? Nie wolno nam takich rzeczy robić, obowiązuje nas ustawa o ochronie danych osobowych

Krzysztof Kołcz, szpital w Starogardzie Gdańskim

Jak podaje stacja, matka mordercy nie powiedziała sąsiadom, że syn wychodzi na przepustkę. Liczy też, że pewnego dnia, "jeśli będzie brał leki", to opuści szpital. Większość mieszkańców jest jednak sceptyczna. - Ja bym bardzo chciała, żeby był zdrowy, żeby nie popełnił tego, co poprzednio zrobił, ale czy ktoś da nam gwarancję. Jakoś nie bardzo w to wierzę - przyznała Jolanta Dębek. 

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/TVP3 Szczecin