Zamknij

"Sąsiadowi wyszli z bagna, inny znalazł rodzinę w lesie". Szczelność granicy to fikcja

20.09.2021 18:53
Granica polsko-białoruska nie jest szczelna
fot. Laski Diffusion/Laski Diffusion/East News, Migranci na granicy polsko-białoruskiej, 13.09.2021

Nie ma mowy o szczelności granicy polsko-białoruskiej w strefie stanu wyjątkowego – wynika z relacji sołtyski jednej ze wsi w gminie Michałowo. W rozmowie z Wp.pl przekazała, że osobiście widziała kilka dni temu dziewięciu czarnoskórych. – To nieprawda, co mówią w telewizji, że straż graniczna zatrzymuje migrantów. Wojska jest za mało – powiedziała sołtyska. Mieszkańcy strefy objętej stanem wyjątkowym są skorzy do pomocy migrantom. Jak mówią, mają styczność z ludźmi, którzy "ledwo stoją na nogach".

Granica z Białorusią jest uszczelniania i regularnie kontrolowana przez Straż Graniczną przy wsparciu żołnierzy – przekonują konsekwentnie rządzący i politycy PiS. W niedzielę pogranicznicy ujawnili, że po polskiej stronie znaleziono zwłoki trzech migrantów.

To pierwsze ofiary zaognionego sporu granicznego między Białorusią a Polską, po wywołaniu kryzysu migracyjnego przez reżim Alaksandra Łukaszenki. Miejscowi ze strefy objętej stanem wyjątkowym przekonują, że głoszona w mediach szczelność granicy jest fikcją.

Szczelność granicy to fikcja. "Sąsiadowi wyszli z bagna, inny znalazł rodzinę w lesie"

- Nie ma dnia, żebym nie słyszała, że ktoś w okolicy napotkał migrantów. Sąsiad jechał na rowerze, wyszli mu z bagna. Inny poszedł na grzyby i znalazł całą rodzinę w lesie. Wojska i służb jest za mało, nie dają rady – powiedziała Wirtualnej Polsce sołtyska przygranicznej miejscowości w gminie Michałowo na Podlasiu. 

Jak przyznała, jej relacja jest odpowiedzią na zupełnie inny przekaz płynący z polskiego rządu. – Czytam w internecie i oglądam w telewizji, że uchodźcy są zatrzymywani. To nieprawda. Kilka dni temu wyjeżdżam z domu i widzę na drodze dziewięciu czarnoskórych. Mieszkam niecałe dwa kilometry od granicy. Ci ludzie cały czas przechodzą przez granicę – relacjonowała serwisowi.

"Na pewno nikt nie będzie żałował im chleba, czy wody"

I dodała, że w ubiegłym tygodniu służby na wiele godzin zablokowały drogę z Mostowlan do Jałówki, na której otoczono grupę ponad 40 migrantów. Opisywane historie zestawiamy z niedzielnym komunikatem Straży Granicznej, która na Twitterze przekazała: "Aż 324 próby nielegalnego przekroczenia granicy. [...] Dajemy radę".

Sołtyska podkreśla, że mieszkańcy pasa przygranicznego zauważają migrantów, którzy "ledwo stoją na nogach". – Na pewno nikt nie będzie żałował im chleba czy wody, jak poproszą. Chociaż zdarzają się tacy bardziej wkurzeni. To ci, których straż graniczna już drugi czy trzeci raz wywiozła na granicę – wskazała. Przypomnijmy, w niedzielę 19 września SG poinformowała o znalezieniu  zwłok trzech migrantów po stronie Polski. Podobnej tragedii udało się zapobiec w gminie Michałowo, gdzie służby graniczne, strażackie i ratunkowe wyciągnęły z bagien osiem osób. 

RadioZET.pl/Wp.pl