Zamknij

Gronkiewicz-Waltz: na miejscu Budki zadzwoniłabym do Tuska i zapytała, co robić

18.05.2021 20:57
Borys Budka
fot. Tomasz Kudala/REPORTER

Na miejscu szefa PO Borysa Budki zadzwoniłabym do Donalda Tuska i spytała, co robić. Wwydaje mi się, że można mu dać jeszcze szansę przez miesiąc, jeśli nic się nie zmieni, trzeba się radzić bardziej doświadczonych - oceniła sytuację w PO była prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Hanna Gronkiewicz-Waltz udzieliła wywiadu portalowi interia.pl. Głównym tematem rozmowy z byłą prezydenta Warszawy oraz członkinią Platformy Obywatelskiej, była kondycja oraz wewnętrzne konflikty w ramach jej macierzystego ugrupowania. 

Gronkiewicz-Waltz pytana, jak ocenia działalność lidera PO Borysa Budki, odparła: - Wydaje mi się, że można mu dać jeszcze szansę przez miesiąc. Jeśli nic się nie zmieni, trzeba się radzić bardziej doświadczonych". - Na pewno Borys Budka jest pracowity, ale widocznie potrzeba czegoś więcej - przyznała, dodając: - Mamy kryzys i nie ma co tego ukrywać. 

Gronkiewicz-Waltz: na miejscu Budki zadzwoniłabym do Tuska i zapytała, co robić

- Notowania są chyba najniższe w historii, ale Platforma już nie raz udowodniła, że potrafi wychodzić z kryzysów. Jestem długo w polityce i pamiętam formacje, które nie umiały się podnosić, chociażby AWS. Co jakiś czas pojawiają się nowe twory, które żyją, dopóki rosną i znikają, kiedy zaczyna im spadać poparcie. Platforma jest inna i dzięki temu jest stałym elementem polskiej sceny politycznej. Ale to nie przychodzi samo, wymaga sprawnego działania. To jest zadanie przewodniczącego i jego odpowiedzialność - mówi b. wiceszefowa PO.

Na miejscu Borysa Budki zadzwoniłabym do Donalda Tuska i zapytała, co robić. Widział już różne kryzysy, dlatego najlepiej postawi diagnozę i wskaże dobre rozwiązanie. Ma największe doświadczenie. Poza wyborami w 2005 r. wygrał wszystkie 

Hanna Gronkiewicz-Waltz

- Boję się, że jeżeli nic się nie zmieni w czasie wakacji lub po, będziemy mieli jednocyfrowe poparcie [...] Jeśli znikniemy, opozycja się rozsypie. Nie jest oczywiste, czy ruch Hołowni się utrzyma. Lewica może rządzić z PiS-em. Nie będzie w niej osób tak wartościowych jak wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka. Rządzić będą tacy ludzie jak Włodzimierz Czarzasty, Robert Biedroń i Adrian Zandberg, ten ostatni teoretyk socjalizmu - dodała Gronkiewicz-Waltz.

Według niej "konkurencji" dla Platformy na pewno nie stworzy Rafał Trzaskowski. - Ma pomysł niepartyjnego rozruszania sceny politycznej i jeżeli mu się to uda, chwała mu za to" - podkreśliła. "Przecież nie tak dawno jego środowisko polityczne zdobyło w Platformie władzę, więc i on wziął na siebie odpowiedzialność za tych wszystkich, którzy im uwierzyli - zauważyła była prezydent stolicy. 

Zapytana, czy Szymon Hołownia "wygryzie PO", Gronkiewicz-Waltz odpowiedziała, że "nic nie wiemy o Hołowni poza tym, że występuje w telewizji". - Nie wiadomo nawet, jaką partię stworzył, bo czasami jest bardzo konserwatywny, a przejmuje posłów Lewicy. Z Platformy też zabrał działaczy o lewicowym spojrzeniu na świat. Nikt nie wie, co zrobi w przyszłości i kogo chce przyprowadzić do władzy, ani czy będzie umiał przeciwstawić się Kaczyńskiemu - zaznaczyła, dodając, że wciąż wierzy w PO, "bo tylko ona ma siłę, żeby zbudować sprawne, normalne państwo i uratować Polskę przed rozkładem PiS".

Kryzys w PO. Usunięcie Rasia i Zalewskiego, odejście Róży Thun

W ubiegły piątek z PO na wniosek Budki wykluczonych z partii zostało dwóch posłów - Paweł Zalewski oraz Ireneusz Raś. Rzecznik PO Jan Grabiec mówił PAP, że powodem tej decyzji było "działanie na szkodę Platformy, polegające na wielokrotnym kwestionowaniu decyzji władz partii, przy jednoczesnym braku udziału w debacie podczas obrad ciał kolegialnych takich jak Rada Krajowa czy klub parlamentarny".

W poniedziałek swoje odejście z partii ogłosiła europosłanka Róża Thun. W liście skierowanym do wyborców i nagraniu zamieszczonym na Twitterze wskazała, że ostatnio coraz częściej jej poglądy rozmijały się poglądami władz partii i decyzjami klubu KO. Przyznała, że kulminacją gromadzących się różnic zdań między nią a PO i KO było wstrzymanie się od głosu w Sejmie, przy ratyfikacji decyzji Rady Europejskiej dotyczącej zgody na zasoby własne UE, czyli tzw. Funduszu Odbudowy.

RadioZET.pl/PAP