Zamknij

MON idzie na gigantyczne zakupy. Błaszczak chce więcej HIMARS-ów niż jest ich na całym świecie

Jan Wysocki
26.05.2022 13:39
Wyrzutnia rakietowa Himars
fot. Sipa USA/Sipa USA/East News

Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak ogłosił, że Polska wyśle zapytanie ofertowe o pozyskanie 500 wyrzutni M142 HIMARS. To więcej niż do tej pory wyprodukowano. Michał Piekarski z Uniwersytetu Wrocławskiego ocenia, że ciężko na ten moment szacować koszty. - Za 20 wyrzutni zapłaciliśmy ok. 1,5 mld zł, więc na pewno koszty będą duże. Wygląda na to, że zakładamy priorytet wydatków na obronność ponad wszystkim i będziemy się zadłużać.

"Zwiększamy zdolności wojsk rakietowych i artylerii! Podpisałem zapytanie ofertowe LOR dot. pozyskania około 500 wyrzutni M142 HIMARS na potrzeby ponad 80 baterii systemu HOMAR. Planujemy wysoki poziom polonizacji sprzętu i jego integrację z polskim systemem zarządzania walką" - napisał na Twitterze Mariusz Błaszczak.

Od razu pojawiło się pytanie, czy aby na pewno liczby podane przez ministra obrony są prawdziwe. Na całym świecie jest bowiem "tylko" 414 zestawów tej broni, a Mariusz Błaszczak wysłał zapytanie ofertowe o 500 sztuk. Liczby, które podał szef MON potwierdził Krzysztof Płatek.

"Transfer technologii na potrzeby systemu rakietowego HOMAR będzie realizowany w oparciu o współpracę przemysłową, zapewniając maksymalną możliwą polonizację, która ma obejmować system TOPAZ i polskie pojazdy. Chcemy też pozyskać technologię wybranego pocisku rakietowego" - napisał rzecznik inspektoratu uzbrojenia Krzysztof Płatek.

"Ciężko teraz oszacować koszty"

O pierwszy komentarz zapytaliśmy dr. Michała Piekarskiego z Uniwersytetu Wrocławskiego z Wydziału Nauk Społecznych. Jego zdaniem trudno ocenić sensowność zakupu tak pokaźnej liczby uzbrojenia. - To zależy od struktury Wojsk Rakietowych i Artylerii (WRiA). 500 wyrzutni oznacza 27 dywizjonów po 18 wyrzutni. To oznacza jedno: albo zwiększamy bardzo mocno stany etatowe WRiA, albo samą armię. W tej chwili cztery dywizje, jakie mamy w Wojsku Polskim, oznaczają cztery pułki artylerii z dwoma dywizjonami - czyli nawet przy założeniu, że każda brygada pancerna, zmechanizowana i zmotoryzowana dostanie swój dywizjon, to dalej jest nadmiar - tłumaczy Piekarski.

Zdaniem Piekarskiego nie znamy planów MON, dlatego ciężko szacować koszty. - Albo kupujemy od razu z założeniem, że cześć będzie zapasem na czas wojny, a pytanie o amunicje i koszta są pochodną pytania o struktury i zadania. Wyrzutnia to jedno, pociski druga sprawa, a Himars może mieć różne. Jak jednak podkreślił Piekarski, "to tylko spekulacja - artyleria dywizyjna i brygadowa będą się różnić amunicją".

- Wolałbym poznać docelowe struktury Wojsk Lądowych, bo tak ogromny zakup sugeruje, że się zmienią. 300 tys. armia oznacza, że będzie nadmiar ludzi wobec struktur. Może w planie jest np. 5 dywizja? - zastanawia się ekspert.

- Odpowiadając na pytanie, jakie będą koszty? Na ten moment nie da się oszacować. Za 20 wyrzutni zapłaciliśmy ok. 1,5 mld zł, więc na pewno duże. Wygląda na to, że zakładamy priorytet wydatków na obronność ponad wszystkim i będziemy się zadłużać - dodał.

O plany w kwestii finansowania i umieszczenia w strukturach nowo zakupionego sprzętu w Siłach zbrojnych RP, RadioZET.pl zapytało Ministerstwo Obrony Narodowej. Czekamy na odpowiedź.
Mateusz Morawiecki wzywał opozycję do poparcia projektu zmian w Konstytucji, w którym zakłada się niewliczanie wydatków na obronę do długu publicznego, który nie może przekroczyć 60 proc. PKB. Projekt zmiany konstytucji zawiera zmianę art. 216 ust. 5, w którym ma być zapisane wyłączenie z limitu zadłużenia publicznego, nieprzekraczającego 3/5 (60 proc.) rocznego PKB, finansowania potrzeb obronnych RP.

RadioZET.pl

C