Horror ptaków w papugarniach. Nowa okrutna moda w Polsce - pracownicy zabierają głos

14.12.2017 16:00

Moda na cyrki czy delfinaria minęła, teraz popularne są papugarnie. Ludzie spragnieni egzotyki masowo odwiedzają minizoo z papugami. Chcą pogłaskać papugę, bądź zrobić sobie z nią selfie. Odwiedzający nie zdają sobie jednak sprawy, że przyczyniają się do cierpienia tych mądrych ptaków - o czym piszą ci, którzy na co dzień pracują w tych miejscach.

Horror ptaków w papugarniach. Nowa okrutna moda w Polsce - pracownicy zabierają głos fot. Oksana Volska/Facebook

Na forach internetowych można znaleźć opinie ludzi, którzy zdradzają, jakich okrutnych praktyk dopuszczają się właściciele. Jedna z pracownic twierdzi, że papugi nie są leczone, bo jest to za drogie. Taniej jest zamknąć ptaka na zapleczu, poczekać aż umrze i wrzucić go do zamrażalki obok sorbetu z mango. Zdradza też, że klienci nierzadko rozdeptują papugi i nie ponoszą za to żadnych konsekwencji. Za to papugi za złe zachowanie są zamykane w klatce na zapleczu i narkotyzowane.

Papugarnie często nie zapewniają zwierzętom pożywienia zbliżonego do tego, które dostają w naturze. Wszystkie gatunki karmione są tym samym: najtańszą mieszanką ziaren i paroma owocami. Jedzenia nie wystacza dla 130 papug, ale to dobrze, bo na wejściu kupujący mogą nabyć miseczkę z ziarnami, a wygłodniałe zwierzęta przełamują strach i podchodzą.

Częstą praktyką jest podcinanie papugom lotek, aby nie mogły uciec przed ludźmi. Ptaki są zamęczane przez dzieci, które chcą je głaskać i przytulać. Brak personelu, który reagowałby w takich przypadkach. Nad dobrostanem zwierząt czuwa weterynarz, który sam przyznaje, że "jest od psów i kotów, a na ptakach się nie zna". Dla właścicieli to dobrze, bo nie sprawia problemów i nie zdaje zbędnych pytań.

Oceń