Hulajnogi porzucane na chodnikach i ścieżkach polskich miast. Niewidomi apelują: poważne zagrożenia dla zdrowia

Mikołaj Pietraszewski
11.02.2019 18:28
Hulajnogi
fot. Facebook/Polski Związek Niewidomych Insytut Tyflologiczny

Hulajnogi elektryczne cieszą w Polsce coraz większą popularnością. Niestety ludzie często zostawiają pojazdy na środku chodnika bądź ścieżki, co stanowi istotny problem dla osób niewidomych. Organizacja zrzeszająca osoby z zaburzeniem widzenia apeluje do użytkowników hulajnóg o większą rozwagę i nieporzucanie jednośladów w miejscach, gdzie ktokolwiek mógłby się o nie przewrócić. 

Hulajnogi to jedna z najpopularniejszych w ostatnim czasie form przemieszczania się po polskich miastach. Charakterystyczne czarno-biało-zielone jednoślady można spotkać na ulicach Warszawy, Wrocławia i Poznania. Wypożycza się je na minuty, są wygodne, ekologiczne i w przeciwieństwie do np. rowerów miejskich nie trzeba ich przypinać do żadnej ze stacji dokujących – wystarczy pozostawić je w dowolnym miejscu, aby następne osoby mogły z nich skorzystać.

Łatwo się o nie przewrócić

Niestety wielu użytkowników zbyt dosłownie interpretuje tę zasadę i notorycznie porzuca pojazdy „byle gdzie” – na środku chodnika, ścieżki, przejścia. Tak, że bardzo łatwo o nie zahaczyć i się przewrócić. Najbardziej narażone na takie sytuacje są m.in. dzieci, osoby starsze, matki z wózkami, a także osoby niewidome, które w wyniku potknięcie się o taki sprzęt mogą sobie zrobić krzywdę. 

Na problem zwrócił uwagę Polski Związek Niewidomych Instytut Tyflologiczny. Organizacja opublikowała na swoim profilu na Facebooku post, w którym apeluje o ostrożność i niepozostawianie popularnych w ostatnim czasie miniśrodków transportu w miejscach, w których osoby niewidzące mogło się o nie potknąć. 

Apel ws. hulajnóg elektrycznych

„Choć samo rozwiązanie wydaje się być interesującą alternatywą dla miejskich rowerów, to dla nas, osób niewidomych i słabowidzących urządzenia pozostawiane właściwie gdzie popadnie, stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia. [..] Właściwie codziennie możemy je napotkać na swojej drodze. Stoją wzdłuż ulicy, w poprzek, nierzadko też – zupełnie bezpańsko – po prostu leżą na ścieżkach przed nami. Startup z USA w swój marketing wpisuje pozostawianie ich właśnie w ten sposób, niejako na widoku dla kolejnego potencjalnego użytkownika”  – alarmuje PZNIT, dodając, że hulajnogi często porzucane są m.in. w pobliżu siedziby organizacji, a więc w miejscu, w którym porusza się codziennie wielu niepełnosprawnych.

„Przede wszystkim jesteśmy przekonani o tym, że społeczeństwo, ludzi obok nas, potencjalnych użytkowników tych jednośladów powinno się edukować w tej sprawie, tłumaczyć, jakie zagrożenia wynikają z pozostawiania hulajnóg na chodnikach naszych miast. A więc zróbmy to - prosimy - podajcie tę informację dalej, niech dotrze ona do jak największej ilości ludzi” – piszą przedstawiciele związku.

PZNIT dodaje, że dzięki staraniom Warszawskiego Forum Samorządowego, stosowna petycja ws. uregulowania zasad pozostawiania hulajnóg w miejscach publicznych trafiła już do stołecznego ratusza. Podobna inicjatywa wyszła ze strony stowarzyszenia „Miasto Jest Nasze”, które na początku roku także zwracało uwagę na problem i zwróciło się do Ministerstwa Infrastruktury z prośbą o regulację prawną ws. hulajnóg:

„Coraz bardziej irytujące są też e-hulajnogi pozostawiane w miejscach utrudniających ruch pieszym. Stanowią one szczególne niebezpieczeństwo dla niewidomych i niedowidzących. Niestety nic nam nie wiadomo na temat kar nakładanych przez operatora systemu na użytkowników zaśmiecających przestrzeń publiczną.Dlatego apelujemy do Ministerstwa Infrastruktury o kompleksową regulację zasad używania urządzeń transportu osobistego” – czytamy w poście na Facebookowym profilu MJN.

RadioZET.pl/metrowarszawa.pl/Facebook/MP