Obrażał gejów, wyproszono go z pociągu. Mówił o „libertynach” i „pedalskich” związkach

Mikołaj Pietraszewski
12.03.2019 17:18
Pociąg
fot. Tomasz Kawka/East News

Obraźliwe słowa pod adresem homoseksualistów sprawiły, że Ireneusz Lisiak, prawicowy pisarz i publicysta, musiał opuścić pociąg, którym zmierzał do Poznania. On sam uważa się za pokrzywdzonego, a PKP Intercity i policja skomentowały już sprawę. 

Incydent miał miejsce w pociągu dalekobieżnym z południa Polski do Poznania. Tam właśnie na spotkanie autorskie zmierzał Ireneusz Lisiak. Nie dotarł jednak tym środkiem transportu do końca trasy, gdyż musiał w asyście policji wysiąść we Wrocławiu.

Homofobiczna wypowiedź i wyproszenie z pociągu

Wszystko zaczęło się od kłótni, w jaką mężczyzna wdał się z jedną z pasażerek. Miał wówczas wygłaszać homofobiczne uwagi, mówić o „pedalskich związkach”, czego sam zresztą w rozmowie z Radiem Poznań nie ukrywał. 

– Mówię: cały ten system to jest powielanie systemu Bismarcka, czyli solidarność pokoleń. Powiedziałem, że mnie wkurza, że moje wnuki będą musiały płacić na tych wszystkich libertynów, którzy nie mają dzieci, którzy są w związkach homoseksualnych – powiedziałem „pedalskich” – stwierdził Lisiak.

Zobacz także

Jego słowa i zachowanie spotkały się z dezaprobatą pozostałych pasażerów, miał on zostać nazwany „homofobem”. Wywiązała się awantura, która zwróciła uwagę personelu pociągu. Konduktorzy i kierownik pociągu po rozmowie z jej uczestnikami podjęli decyzję o wyproszeniu pisarza z pojazdu. Nie stawiał on oporu, ale w asyście policji wysiadł na dworcu we Wrocławiu (na spotkanie autorskie dotarł ostatecznie ze sporym opóźnieniem). 

PKP Intercity i policja komentują incydent

Do sprawy odniosły się już PKP Intercity i policja. Spółka wystosowała oświadczenie, w którym opisała procedury, wedle których postępuje w tych przypadkach. Zapewnia też, że to nie poglądy, a zachowanie Lisiaka było powodem wyproszenia go z pociągu.

Z kolei Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu potwierdza, że opisane w mediach zdarzenie miało miejsce, ale zaznacza, że ewakuacja Lisiaka przebiegła w spokojnej atmosferze. „Zgodnie z procedurami podjęto interwencję. Podjęto ją bez użycia przymusu czy siły. Pasażer wykonał polecenie i opuścił pociąg” – powiedział w rozmowie z portalem tvp.info kom. Kamil Rynkiewicz z KWP we Wrocławiu. 

RadioZET.pl/Radio Poznań/tvp.info/Twitter/MP