Zamknij

Jacek Jaworek nadal poszukiwany. Śledczy zmieniają taktykę i badają nowy wątek

23.07.2021 16:18
Jacek Jaworek
fot. Policja

Jacek Jaworek mógł zaplanować zbrodnię i uciec za granicę. Jest to nowy wątek w śledztwie dotyczącym zabójstwa rodziny w Borowcach, który bada prokuratura - dowiedział się Onet. Strategię zmieniła również policja. Ciężar poszukiwań 52-latka podejrzanego o potrójne morderstwo przejął wydział kryminalny, a także policyjni specjaliści zajmujący się cyberprzestępczością i współpracą międzynarodową.

Jacek Jaworek jest podejrzany o zabójstwo swojego brata, jego żony oraz ich 17-letniego syna. Od 10 lipca poszukuje go policja. Sąd na wniosek prokuratury wystawił za nim list gończy. Wyznaczono też nagrodę 20 tysięcy złotych za informacje, które pomogą w ujęciu podejrzanego.

Jacek Jaworek nadal poszukiwany. Śledczy badają nowy wątek

Tymczasem śledczy rozważają nowe scenariusze w dochodzeniu. Wcześniej sądzono, że Jacek Jaworek dokonał zbrodni pod wpływem impulsu. Obecnie badana jest hipoteza, że działał z premedytacją i zaplanował ucieczkę. Jak dowiedział się Onet w prokuraturze, tę teorię potwierdzałaby zmiana magazynka. 

Janusz, Justyna i ich 17-letni syn zginęli od ran postrzałowych. – Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, że wszystkie trzy osoby zginęły w wyniku ran postrzałowych oddanych we wrażliwe życiowo rejony ciała. Strzałów było kilkanaście. Ran postrzałowych było 10 – powiedział Onetowi Krzysztof Budzik z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. Śledczy ustalili, że używał broni amunicji 7,65 mm. W magazynkach pistoletów strzelających taką amunicją zazwyczaj mieści się 7-8 naboi. Prawdopodobne jest więc, że w trakcie popełniania morderstwa podejrzany zmienił magazynek.

Prokurator Budzik zaznaczył jednak, że są to spekulacje. Wytłumaczył, że śladów po kulach może być więcej niż strzałów. Pocisk może np. zrykoszetować. Prokurator dodał, że rany mogą być przelotowe, co znaczy, że ten sam pocisk może spowodować więcej niż jedną ranę. Budzik powiedział, że śledczy potrzebują dalszych ekspertyz.

Policja zmienia strategię

W poszukiwaniach Jaworka nie ma przełomu. Chociaż policjanci otrzymywali informacje o rzekomym napotkaniu mężczyzny, okazywały się one fałszywymi alarmami.

W akcję zaangażowano duże siły - ponad 200 policjantów, specjalną grupę z psami Saksońskimi i policję konną. Policja używała też specjalistycznego sprzętu i dronów. Nie przyniosło to skutku. W śledztwie przyjęto, że mężczyzna mógł zaplanować ucieczkę. Niewykluczone, że zbiegł za granicę. Wobec tego policja zmienia strategię. – Ciężar poszukiwań przejął wydział kryminalny, cyberprzestępczość i współpraca międzynarodowa. Oczywiście od początku braliśmy pod uwagę wersję, że poszukiwany mógł uciec za granicę. Sprawdzamy kontakty, jego najbliższe otoczenie – powiedziała Onetowi podinspektor Aleksandra Nowara, rzeczniczka śląskiej policji.

O scenariuszu zaplanowanej ucieczki mówił portalowi RadioZET.pl psychiatra sądowy dr. Jerzy Pobocha. – Jeżeli mężczyzna wciąż żyje i ukrywa się, to nie działa w sposób przypadkowy i chaotyczny. Postępuje według konkretnego planu. Być może już wcześniej znał dobrą kryjówkę w terenie i teraz z niej korzysta. Pamiętajmy też, że w pierwszych godzinach ucieczki jego wizerunek nie był rozpowszechniony przez media. Dlatego mógł mieć większą swobodę działania. Nie można wykluczyć, że ukrył się w ciężarówce i wyjechał za granicę - powiedział Radiu ZET psychiatra Jerzy Pobocha.

RadioZET.pl/Onet.pl