Zamknij

Jacek Jaworek nie żyje? „Nie można mu odpuścić”

01.07.2022 14:45
Jacek Jaworek
fot. KASIA ZAREMBA/AGENCJA SE/East News, Policja

Jacek Jaworek poszukiwany jest przez policję jako podejrzany o dokonanie potrójnego morderstwa. Mężczyzna jest nieuchwytny, rodzina i mieszkańcy miejscowości coraz bardziej obawiają się, że sprawa zostanie zapomniana. - Nie mogę pogodzić się z tym, że po roku wszyscy się poddają. Nie chcemy zamknięcia sprawy pod hasłem: „nie ma Jacka Jaworka” – powiedziała WP Iwona, siostra zabitej kobiety.

Jacek Jaworek wymyka się policji już od roku. Coraz częściej pojawia się hipoteza, że nie udaje się go odnaleźć, gdyż już nie żyje. Na wszelki wypadek policja opublikowała jednak grafiki pokazujące, jak morderca może dziś wyglądać. Osoby, które widziały mężczyznę z jednego z portretów progresywnych, proszone są o pilny kontakt ze stróżami prawa.

- Nie mogę pogodzić się z tym, że po roku wszyscy się poddają. Nie chcemy zamknięcia sprawy pod hasłem: „nie ma Jacka Jaworka”. Niech się w końcu wyjaśni czy żyje, czy nie. Nawet wolałabym dowiedzieć się, że nie żyje, bo nie wyobrażam sobie stanąć z tym człowiekiem oko w oko – powiedziała WP Iwona, starsza o 5 lat siostra zamordowanej przez Jaworka Justyny. Kobieta zdecydowała się porozmawiać z mediami z obawy, że poszukiwania mogą zostać zakończone.

„Cała wieś wiedziała, że Jaworek ma broń, a policja nie wiedziała”

Obawami dotyczącymi zrezygnowania ze ścigania Jacka Jaworka podzielił się z WP także mąż Iwony, Ireneusz. Rodzina zamordowanej kobiety poinformowała, że w sprawie śledztwa nie kontaktowano się z nimi od miesięcy.

- Można tak zabić troje ludzi i rozpłynąć się w powietrzu? On nie wyglądał na typ samobójcy... Jeśliby po pięciu latach powiedzieli, że nic się nie da zrobić, to rozumiem. Ale po roku? Nie daj Boże, że on gdzieś tam sobie żyje i ma się dobrze – stwierdził mężczyzna, który razem z żoną zaopiekował się jedynym ocalałym z masakry, nastolatkiem Giannim.

Ze słów Iwony wynika, że ma ona pretensje do wymiaru sprawiedliwości do lekceważenia zagrożenia. Jak powiedziała, do tragedii doszło dwa dni po złożeniu przez jej siostrę zawiadomienia na policji.

- Do morderstwa doszło w nocy z piątku na sobotę. Siostra jeszcze w środę była na policji, by złożyć zeznania o atakach Jacka. Powiedziała mi, że poinformowała policję, że Jacek ma broń. Policja zaprzecza. Twierdzi, że takich zeznań nie ma. Justyna miała też w telefonie zdjęcia broni i tej środy poszła do fotografa, by je wywołać. Przecież po coś to zrobiła. Po to, by komuś je przekazać. Policji? Zdjęcia od fotografa odebrała w piątek jej koleżanka. Justyna miała je od niej wziąć, ale nie zdążyła, bo kilka godzin później została zamordowana. Cała wieś wiedziała, że Jaworek ma broń, a policja nie wiedziała – powiedziała siostra zamordowanej.

- Wiem, że tych zgłoszeń na policję było więcej. Jaworek wyrywał zamki w drzwiach, wszczynał awantury. Była wzywana policja. Przyjeżdżała, przyjmowała zgłoszenie i odjeżdżała – stwierdziła jedna z mieszkanek wsi Borowce, w której doszło do tragedii.

- Interwencję zgłaszała żona brata Jacka Jaworka. Przybyły na miejscu patrol ustalił, iż Jacek Jaworek miał prawo zamieszkiwać i przebywać w tym domu. Przemocy wówczas nie stwierdzono – poinformowała WP o przebiegu jednej z takich spraw rzecznik częstochowskiej policji podkom. Sabina Chyra-Giereś.

- Decyzja o poszukiwaniu Jacka Jaworka, jako ewentualnego sprawcy zabójstwa, i czynności w tym zakresie zostały podjęte niezwłocznie, po dokonaniu na miejscu zdarzenia pierwszych ustaleń. Obecni na miejscu funkcjonariusze dokonywali kontroli pojazdów poruszających się w okolicach miejsca zdarzenia i sprawdzali, czy nie znajduje się w nim poszukiwany – zapewniła policjantka.

RadioZET.pl/WP

C