Zamknij

Nowe fakty w sprawie Jacka Jaworka. "Ciało tarasowało wejście do mieszkania"

23.11.2021 16:22
Jacek Jaworek
fot. KASIA ZAREMBA/AGENCJA SE/East News, Policja

Policjanci, którzy zostali wezwani do zabójstwa trzech osób w Borowcach, weszli do domu rodziny Jacka Jaworka dopiero razem z ratownikami. Nie wiadomo, co robili przez kwadrans od przyjazdu na miejsce zbrodni. Śledczy od 136 dni bezskutecznie szukają jakiegokolwiek śladu po sprawcy morderstwa koło Częstochowy.

Jacek Jaworek od 10 lipca poszukiwany jest przez policję w Polsce i innych krajach. 52-latek podejrzany jest o zbrodnię we wsi Borowce koło Częstochowy. Mężczyzna miał zabić swojego 44-letniego brata, jego żonę oraz syna. Do tej pory pozostaje nieuchwytny. Ostatnio pojawiła się informacja, że morderca był aktywny na Facebooku, ale szybko okazało się to głupim żartem. Eksperci ostrzegają z kolei, że jeśli dojdzie do odnalezienia Jacka Jaworka, mężczyzna nie podda się bez walki.

Według serwisu TVN24.pl, który odtworzył minuta po minucie reakcję służb po morderstwie, w dniu tragedii po północy Jaworek wracał z ogniska i przed domem rozstał się z kuzynem Tomaszem. Od kilku miesięcy Jaworek mieszkał w Borowcach z bratem Januszem, jego żoną Justyną i dwójką ich dzieci. "Pan Tomasz zapewniał nas, że nie widział, by kuzyn miał przy sobie pistolet" - podał TVN24.pl.

Jacek Jaworek poszukiwany. Zbrodnia w Borowcach minuta po minucie

O godz. 0:46 policja w Koniecpolu otrzymuje pierwszy sygnał o tragicznych wydarzeniach. Prawdopodobnie była to Justyna, żona brata Jaworka i jedna z trzech ofiar zabójcy. Kobieta ponownie nie odebrała telefonu od służb. Wcześniej zdążyła podać swoje dane, na których podstawie policja ustaliła miejsce zdarzenia.

"Kilka dni przed zbrodnią, 7 lipca interweniowali u Jaworków. Wtedy zgłoszenie dotyczyło gróźb karalnych. Jacek Jaworek miał grozić rodzinie śmiercią. Kłócił się z bratem i bratową o dom" - wskazało TVN24.pl. O godz. 0:55 do dyżurnych na komendzie w Koniecpolu zadzwoniła mieszkanka Borowców. O tragedii zaalarmował ją 13-letni syn Janusza i Justyny - jedyna osoba, która ocalała od strzałów. "Schował się za kanapą, potem wyskoczył przez okno i pobiegł do sąsiadów" - podał TVN24.pl.

Policjanci pojawili się na posesji w Borowcach o godz. 0:58. Funkcjonariusze wiedzieli, że mogą mieć do czynienia z osobą z bronią palną. Planowali wezwać strażaków, aby pomogli im wejść do domu, ale ostatecznie z tego zrezygnowano. Ratownicy medyczni pojawili się na miejscu zbrodni o godz. 1:13 i, jak wynika z dokumentacji częstochowskiego pogotowia, weszli do domu razem z policjantami.

- Ciało kobiety tarasowało wejście do mieszkania. Zostało przesunięte za pomocą drzwi, żeby dostać się do środka. Kobieta leżała w korytarzu twarzą do ziemi - mówił Marian Nowak, dyrektor stacji pogotowia ratunkowego w Częstochowie, cytowany przez TVN24.pl.

Co robili policjanci po zbrodni w Borowcach?

Nie wiadomo, co policjanci robili przez kwadrans od przybycia na miejsce zbrodni do przyjazdu karetki. - Podjęte czynności są przedmiotem prowadzonego śledztwa. Mogę jedynie nadmienić, że nie zakwestionowano poprawności podjętych działań patrolu, który jako pierwszy przybył na miejsce zdarzenia - komentowała Sabina Chyra-Giereś, rzeczniczka częstochowskiej policji, w rozmowie z TVN24.pl.

Policjanci z wydziału kryminalnego przyjechali do Borowców o godz. 1:25. - Policjanci bezpośrednio po uzyskaniu informacji o przestępstwie sprawdzili zarówno tereny leśne, jak i posesje oraz budynki znajdujące się nie tylko w pobliżu miejsca zdarzenia, ale na terenie całej gminy Koniecpol i pobliskich miejscowości - tlumaczyła Sabina Chyra-Giereś. Dodała, że kontrole na drogach i blokada dróg została rozszerzona po kilku godzinach. "Dziennikarze, którzy pracowali tego dnia w Borowcach pamiętają, że po drogach można było swobodnie się przemieszczać do godziny 14. Sołtys (Borowców - przyp. red.) Aleksandra Fuchs twierdzi z kolei, że kontrole na drogach zaczęły się rano" - podało TVN24.pl.

Śledczy nie wykluczają żadnego scenariusza ws. Jaworka. Biorą pod uwagę, że mężczyzna mógł popełnić samobójstwo, ale też może ukrywać się nadal na terenie Polski lub innego kraju. 52-latek jest poszukiwany listem gończym, Europejskim Nakazem Aresztowania, wystawiono za nim czerwoną notę Interpolu. 16 lipca komendant wojewódzki policji w Katowicach wyznaczył też nagrodę w wysokości 20 tys. zł za informacje, które pomogą zatrzymać Jaworka lub odnaleźć jego ciało.

Od lipca śledczy sprawdzają tropy i sygnały ws. Jaworka. Kilka tygodni temu na adres Ochotniczej Straży Pożarnej w Borowcach dotarła przesyłka na nazwisko Jacka Jaworka. Nadawcą było Google, jedna z globalnych firm internetowych. Śledczy sprawdzają, czy przesyłka miała trafić do podejrzanego albo do innej osoby o takim samym imieniu i nazwisku. Zawartości przesyłki śledczy nie ujawniają. 

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/TVN24.pl