Sasin o „Tęczowym piątku”: mogę sobie wyobrazić mechanizmy nadzoru nad tym

24.10.2019 10:13
Sasin o „Tęczowym piątku”: mogę sobie wyobrazić mechanizmy nadzoru nad tym
fot. RAFAL OLEKSIEWICZ/REPORTER

– Trzeba się poważnie zastanowić nad tym, czy państwo nie powinno wprowadzić pewnych regulacji, które spowodują, że szkoła nie może być obszarem pewnej samowoli samorządów w tej sprawie – tak wicepremier Jacek Sasin komentuje w internetowej części programu „Gość Radia ZET” zapowiedzi „Tęczowego piątku”, akcji solidarnościowej z LGBT organizowanej jutro w niektórych szkołach.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

– Mogę sobie wyobrazić pewnego rodzaju mechanizmy prawne dotyczące wzmocnienia nadzoru nad tym, jak edukacja wygląda. Wzmocnienia roli rodziców – dodał w rozmowie z Łukaszem Konarskim.

„Zdecydowanie bym się sprzeciwił”

Ministerstwo Edukacji Narodowej podkreśliło w komunikacie, że „obowiązkiem dyrektora szkoły jest uzyskanie zgody rodziców na działalność stowarzyszeń i organizacji na terenie szkoły. Jeśli rodzice wiedzą o tym, że dziecko w szkole uczestniczy w wydarzeniu niezgodnym z ich wartościami, mają oni prawo wyrazić swój stanowczy sprzeciw”.

Zobacz także

– Pan by się sprzeciwił? – zastanawiał się Łukasz Konarski w kontekście „Tęczowego piątku”.

– Tak. Zdecydowanie bym się sprzeciwił – deklarował Jacek Sasin. „Szkoła powinna być wolna od ideologii. Powinna nauczać, przekazywać wiedzę, a nie narzucać młodym ludziom jakikolwiek światopogląd. To jest absolutnie domena rodziców i to powinno zostać uszanowane” – uważa wicepremier.

– Ale to, że w szkole są geje i lesbijki, to jest światopogląd? – pytał prowadzący program „Gość Radia ZET”.

Zobacz także

– Nie. Przecież nie chodzi o to, że w szkole są geje i lesbijki. Nie chodzi o to, żeby akceptować. To jest taka próba powiedzenia nam wszystkim, ukrycia pod pozorem budowania tolerancji i akceptacji. Tak naprawdę chodzi o zupełnie co innego. O narzucanie pewnych poglądów i temu się sprzeciwiam – mówi Sasin.

Wicepremier deklaruje, że nie ma nic przeciwko tolerancji.

Zobacz także

– Uważam, że powinniśmy być tolerancyjni. Nikomu nie powinniśmy budować życia, jeśli tylko nie łamie prawa. Natomiast nie powinniśmy dopuścić do tego, żeby szczególnie w szkole, gdzie są ludzie młodzi, mający prawo do oczekiwania, że dostaną tam rzetelną wiedzę, nie byli poddawani indoktrynacji – ocenia Sasin.

„Trzeba się zastanowić, czy państwo nie powinno wprowadzić regulacji”

– To co zrobi MEN w tym momencie? – dopytywał Konarski.

– Trzeba się poważnie zastanowić nad tym, czy państwo nie powinno wprowadzić pewnych regulacji, które spowodują, że szkoła nie może być obszarem pewnej samowoli samorządów w tej sprawie, bo edukacja to zadanie państwa. To, że samorządy wykonują to zadanie, nie oznacza, że samorządy mogą sobie absolutnie swobodnie kształtować to, jaka będzie szkoła. Po drugie, żeby stworzyć te mechanizmy, aby uchronić młodych ludzi przed próbą narzucania im pewnych ideologicznych poglądów – mówi wicepremier Jacek Sasin.

– W jaki sposób to zrobić? – pytał prowadzący.

Zobacz także

– Nie potrafię na to w tej chwili odpowiedzieć. Mogę sobie wyobrazić pewnego rodzaju mechanizmy prawne dotyczące wzmocnienia nadzoru nad tym, jak edukacja wygląda. Wzmocnienia roli rodziców, żeby nie było sytuacji, jak słyszymy, że rodzice nie mają pojęcia, jak wyglądają dodatkowe zajęcia, albo jakie treści są przekazywane dzieciom w szkołach. Tak nie powinno być – uważa gość Radia ZET.

– Rodzice powinni mieć pełną wiedzę i móc podejmować świadomą decyzję na podstawie tej wiedzy. Wymaga to przygotowania przepisów prawnych, ale to moje zdanie. Nie jest to zdanie rządu ani MEN – podkreślił wicepremier.

 

RadioZET/RadioZET.pl