Koszmar Marczułajtis-Walczak. Chciała zabić siebie i dziecko. „To było straszne”

05.08.2019 08:45
Jagna Marczułajtis
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER

Jagnie Marczułajtis-Walczak trzy lata temu zawalił się cały świat. „Super Express” pisze o bolesnych wspomnieniach słynnej sportsmenki, a dziś posłanki. Gdy Marczułajtis dowiedziała się, że jej najmłodsze dziecko cierpi na nieuleczalną wadę mózgu, omal nie zabiła siebie i synka!

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Depresja u kobiety pojawiła się niedługo później. Jak czytamy, diagnoza lekarza była porażająca. Mama usłyszała, że to pachygyria, zwana też jako szerokozakrętowość. „Trzy czwarte głowy zdeformowane, wada rozwojowa mózgu” – wyrokował lekarz. Marczułajtis nie mogła się tego spodziewać. Po urodzeniu Andrzejka słyszała od medyków, że dziecko jest zdrowe.

Ale kiedy syn skończył pięć miesięcy i nawet nie próbował siadać, to się zaniepokoiłam. Zaczęliśmy chodzić na rehabilitację, okazało się, że ma zaburzenia napięcia mięśniowego.

Jagna Marczułajtis-Walczak, dla „Super Expressu”

Jagna Marczułajtis-Walczak chciała się zabić. Razem z cierpiącym dzieckiem. „To było straszne”

Matce dziecka zawalił się cały świat. Dawna sportsmenka się załamała. Planowała zabić się razem z dzieckiem.

Całą zimę jeździłam z dzieckiem do lekarza. Tak się tym wszystkim załamałam, że miałam ogromną depresję. Jeżdżąc, patrzyłam tylko, z jakiego mostu zjechać, żeby się zabić razem z dzieckiem, żeby po prostu już nie cierpiał on i ja...

Jagna Marczułajtis-Walczak, dla "Super Expressu"

Zatrzymywało ją przeczucie, że może się nie zabić, co jeszcze bardziej skomplikuje trudną sytuację zdrowotną synka.

– Trwało to długo, ponad półtora roku. Nie dostałam się do Sejmu (była posłanką PO), musiałam zamknąć ukochaną szkołę narciarsko-snowboardową. Powiedziałam mężowi, że nie dam rady i że ktoś musi przyjść do domu mi pomóc – mówiła w wywiadzie Jagna Marczułajtis.

Zobacz także

Jak przyznała, na szczęście pojawiło się taka pomoc i to w sytuacji krytycznej. Sportsmenka wyszła na prostą. Pogodziła się z losem dziecka, którego rokowania wciąż nie wyglądają dobrze. W rozmowie z dziennikiem zapewniła, że nie boi się oskarżeń po mocnych słowach w wywiadzie.

Zobacz także

Popularność zobowiązuje mnie do tego, żeby pokazać innym matkom, że dzieci niepełnosprawne są wśród polityków, gwiazd, ludzi zamożnych, wśród takich, którzy na co dzień wydają się szczęśliwi.

mówiła b. sportsmenka

RadioZET.pl/”Super Express”