Zamknij

W tych przedszkolach już pięciolatki płynnie czytają i liczą. Jak ich tego nauczyć?

23.02.2022 09:14

- Dziecko ma naturalną chęć poznawania świata. Gdy spaceruje ulicami, ogląda reklamy i dopytuje, co tam jest napisane, jaka to literka. To samo dotyczy pojęć matematycznych, liczenia i logicznego myślenia - tłumaczy w podcaście edukacyjnym "Szkoła marzeń" Joanna Poselt, dyrektorka przedszkoli Galileo. Jak szybko nauczyć dziecko czytać i co zrobić, żeby polubiło matematykę? 

Dzieci w przedszkolu
fot. Piotr Mecik/East News

Chociaż w przedszkolu jęz. polski czy matematyka, nie są jeszcze traktowane jako osobne przedmioty, to kilkulatki uczą się już pierwszych liter i liczb. Jak przygotować dziecko do nauki czytania? - Jest to tym bardziej ważne, że niewłaściwy sposób przygotowania do czytania może spowodować u dziecka dysleksję rozwojową - opowiada w podcaście edukacyjnym „Szkoła marzeń” Joanna Poselt, dyrektorka przedszkoli Galileo. W tych placówkach stosowana jest metoda prof. Jadwigi Cieszyńskiej.

Posłuchaj podcastu

Jak nauczyć dziecko czytać? Metoda prof. Jadwigi Cieszyńskiej

Ta dostosowana jest specjalnie do języka polskiego, który jest językiem fleksyjnym. - Metoda głoskowa, która przez lata dominowała w Polsce w nauce czytania, pochodzi z języków anglosaskich. Dla nas jest ona nienaturalna – tłumaczy Joanna Poselt. Metoda prof. Cieszyńskiej opiera się na uczeniu sylabowym.

- Zaczynamy od samogłosek. Pokazujemy dzieciom zapis takiej samogłoski z ilustracjami. Potem łączymy je ze spółgłoskami. Nie zawsze to są słowa, które mają sens, ale to uczy łączenia w sylaby. Następnie przechodzimy do krótkich wyrazów – opowiada w „Szkole marzeń” Joanna Poselt. Pedagodzy zachęcają też rodziców, by korzystali z przewodników prof. Cieszyńskiej, np. z serii książek „Kocham uczyć czytać”, która krok po kroku w bardzo przystępny sposób prowadzi przez świat nauki czytania.

Joanna Poselt przypomina też w podcaście, że profesor przygotowała sylabową metodę uczenia z myślą o dzieciach niesłyszących. - To mnie bardzo przekonało, bo jeśli coś działa u dzieci ze szczególnymi potrzebami to zadziała u dziecka zdrowego – mówi i dodaje: - Widzimy tego efekty, bo nawet pięciolatki czytają u nas już płynnie. Ważna jest też kolejność: najpierw dziecko musi się nauczyć czytać, potem przechodzi do nauki pisania.

Nauka matematyki według prof. Gruszczyk-Kolczyńskiej. Od czego zacząć?

- Dziecko ma naturalną chęć poznawania świata i wrodzone talenty. Gdy spaceruje ulicami, ogląda reklamy, billboardy i dopytuje, co tam jest napisane, jaka to literka. To samo dotyczy pojęć matematycznych, liczenia i logicznego myślenia - tłumaczy w "Szkole marzeń" Poselt. Jak wynika z badań i obserwacji pedagogów, nawet 80 proc. dzieci w przedszkolu jest uzdolnionych matematycznie. Po pół roku nauki w tradycyjnej szkole blisko połowa uczniów powoli z matematyką się rozstaje, do szóstej klasy mało kto zostaje w tej grupie, a na koniec szkolnej edukacji młodzież mówi wręcz o znienawidzonym słowie na „m” i słabych wynikach z matury z tego przedmiotu. - Już wcześniej, nie na przełomie przedszkola i szkoły, coś się psuje, przyczyny są dwutorowe – zauważa Poselt.

Pierwszą przyczynę widzi w blokadzie nauczycieli, którzy sami nieraz jako dzieci zostali w pewien sposób okaleczeni i boją się matematyki. W dodatku w starszych klasach uczą nauczyciele przedmiotowcy, którzy najczęściej kończyli studia kierunkowe jedynie z fakultetem pedagogicznym, który jest zbyt krótki i daje mało wiedzy pedagogicznej na temat tego, jak uczyć.

Druga kwestia to nadrabianie zaległości. - Jeśli w języku polskim przeskoczymy jakieś treści, bo np. byliśmy chorzy, to możemy do tego wrócić, nadrobić. Uczymy się języka w sposób naturalny, w matematyce tej luki, wyrwy nie da się tak łatwo nadrobić samemu, a nauczyciel nie ma czasu, żeby wracać i tłumaczyć zaległe tematy uczniowi. Absencje będą się mściły - stwierdza Poselt. Jednocześnie zachęca: - Świat matematyki jest fascynujący, służy rozwijaniu logicznego myślenia.

Nauka matematyki według prof. Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej - zasady

A w tym pomaga m.in. metoda prof. Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej, którą wykorzystują wychowawcy w przedszkolach Galileo. Polega ona głównie na nauce przez zabawę. - Rodzice używają często określenia matematyka, które już nas spina, budzi obawy i złe wspomnienia ze szkoły. W przedszkolu nie nazywamy tego matematyką, dziecko ma nie wiedzieć, że się uczy – wyjaśnia Joanna Poselt.

Liczy się tu aranżacja przestrzeni i pomoce dydaktyczne – wszystko to ma być bliskie dziecku. Pedagodzy np. do nauki świata matematyki i liczb wykorzystują zabawy z kartami. - Dziecko w ten sposób uczy się rozróżniania liczb w sposób wzrokowy i ma przyjemność z uczenia się – tłumaczy dyrektorka przedszkoli.

Przypomina też, że wiele zależy też od samoświadomości nauczyciela. - Niestety, często hamuje nas podstawa programowa, która zakłada, że w danym wieku w danej klasie uczeń ma np. przeliczać do 10. Świadomy pedagog nie ograniczy dziecka. Jeśli pięciolatek przelicza do 100, to dobrze, a nieświadomy nauczyciel powie: podstawa zakłada, że do 10 i tak ma być. Nie, jeśli kilkulatek ma gotowość i umiejętności, to dajmy mu szansę, żeby rozwijał się dalej – zaznacza w podcaście edukacyjnym Joanna Poselt.

Jeśli na tym etapie życia zahamujemy przedszkolaka, to przeniesie on swoje zainteresowania na inne dziedziny. Podążanie za dzieckiem to również jedno z głównych założeń metody prof. Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej.

loader

RadioZET.pl