Dlaczego tak długo szukano ciała Dawidka? „Takie osoby nie mają doświadczenia”

24.07.2019 10:37
Jak zginął Dawid? Węzeł Pruszków był wcześniej przeszukiwany przez wolontariuszy?
fot. Piotr Molecki/East News

Dawid Ż. zginął, jak przyjmuje prokuratura, z rąk swojego ojca. Węzeł Pruszków, w którego okolicy ukryto ciało, nie był jednak miejscem zbrodni. Ale właśnie o miejsce znalezienia zwłok dziecka pada teraz najwięcej pytań, bo teren ten był podczas poszukiwań sprawdzany. Zdaniem kryminolog miejsce mogło być sprawdzane przez osoby, które nie miały odpowiedniego doświadczenia.

Dawid zginął 10 lipca. Jego ciało znaleziono 10 dni później na trasie A2 między Warszawą a Grodziskiem Mazowieckim, w okolicach węzła Pruszków. Jak się okazuje, miejsce było sprawdzane już wcześniej. Wówczas ciało chłopca przeoczono. Jak mówił we wtorek w TVN24 komendant główny policji gen. insp. Jarosław Szymczyk, teren przeszukiwała „jedna ze służb”, przy czym podkreślił, że nie była to policja.

Zobacz także

Zdaniem kryminolog profesor Moniki Całkiewicz na miejscu mogli być wolontariusze.

Takie osoby nie mają zazwyczaj doświadczenia w szukaniu zwłok. Liczy się wtedy każda para oczu i każda para rąk do pomocy.

Podkreśliła w środę w TVN24 prof. Całkiewicz

Komendant główny policji podkreślał wcześniej, że miejsce ukrycia ciała było bardzo dobrze zamaskowane i „trzeba było tak naprawdę wejść na to miejsce, żeby je odkryć”. Zaznaczał też, że po pierwszym sprawdzeniu okolic węzła Pruszków zmieniła się specyfika poszukiwań.

Jak mówił, w pierwszej fazie poszukiwań szukano Dawida żywego. „Później, z uwagi na upływający czas, musieliśmy zakładać coraz bardziej to, że być może Dawid nie żyje. Wtedy taktyka przeszukiwania terenu jest zupełnie inna” – tłumaczył.

Zobacz także

Dawidek nie żyje – wyniki sekcji zwłok

Sekcja zwłok chłopca została przeprowadzona w poniedziałek. Wykazała, że dziecko otrzymało wiele ran kłutych w okolicach klatki piersiowej. Śledczy przypuszczają, że zadał je ojciec dziecka, choć nie mają jeszcze takiej pewności. Wciąż nie odnaleziono narzędzia zbrodni, na którym zostałyby odciski palców. Śledczy sprawdzają też komputer i telefon Pawła Ż., ojca Dawida.

Zgodnie z ustaleniami śledczych bardzo prawdopodobne jest, że do śmierci dziecka doszło między godz. 18 a 19 z minutami. „Co do minuty godziny śmierci nie poznamy, ale te ramy czasowe, logowania telefonu, rozmowy dziecka z matką, a następnie czas przejazdu samochodu już w Grodzisku pozwalają w sposób dość dokładny zakreślić ramy czasowe, w których doszło do śmierci dziecka” – wyjaśnił prok. Łapczyński z Prokuratury Okręgowej.

Dawidek został zamordowany najprawdopodobniej w samochodzie. „W oparciu o wstępne sprawozdania z badań DNA możemy powiedzieć, że w aucie ujawniono ślady krwi, m.in. na foteliku dziecięcym, osłonie przeciwsłonecznej oraz innych elementach tapicerki auta. Wstępne wyniki badań wskazują, iż była to krew Dawida” – mówił w poniedziałek prok. Łapczyński.

Zobacz także

RadioZET.pl/TVN24