Edukacja: czy zadawanie prac domowych to dobry pomysł?

Redakcja
27.03.2017 13:56
Edukacja: czy zadawanie prac domowych to dobry pomysł?
fot. Freestock

Dzwonek na przerwę i szybka reakcja nauczyciela „To jeszcze praca domowa”. Lekcja bez zadań dodatkowych wydaje się niepełna, a kolejne pokolenia uczniów przyzwyczajają się, że wraz z wyjściem ze szkoły praca zaczyna się na nowo. Natłokiem zadań niepokoi się Rzecznik Praw Dziecka, mizerną efektywność ćwiczeń wykazuje Instytut Badań Edukacyjnych. Czy zadawanie prac domowych ma jeszcze w ogóle sens?

List w tej sprawie trafił w czwartek do Ministerstwa Edukacji Narodowej. Autorem jest Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak.

Zagłosuj

Czy zadawanie prac domowych ma sens?

Liczba głosów:

- Uczniowie są przemęczeni, zniechęceni do zajęć szkolnych, nie mają możliwości odpoczynku oraz szans na realizowanie i rozwijanie pasji – alarmuje rzecznik. - Nauczyciel zadający obszerną pracę domową zwykle nie wie o pracach zadawanych z innych przedmiotów, czego efektem jest wielogodzinne spędzanie czasu przeznaczonego na odpoczynek, na nauce - nawet do późnych godzin wieczornych - dodaje.

Praca domowa to przeżytek? Niekoniecznie. Jednak jej nadmiar powoduje skutek odwrotny do zamierzonego. Zadania dodatkowe pomagają co prawda przećwiczyć i opanować materiał omawiany przez nauczyciela, ale w przypadku natłoku pracy z wielu przedmiotów, sens pracy domowej zostaje gdzieś zatracony. Uczniowie szybciej się zniechęcają i są zwyczajnie przemęczeni.

Brak czasu wolnego

Tego rodzaju konkluzje można znaleźć w badaniu nad efektywnością nauczania w klasach IV-VI przeprowadzone w 2015 r. przez Pawła Grygiela z Instytutu Badań Edukacyjnych. W raporcie zawarto zarówno pozytywy, jak i wady zadawania prac domowych. Zalety? Lepsze przyswojenie materiału, samodyscyplina, organizacja czasu pracy. Wady? Skuteczne zniechęcenie do nauki, a nawet… konflikty w rodzinie. Rodzice często angażują się w pomoc swoim pociechom, a debaty nad wypracowaniem o wakacjach lub sposobie na policzenie równania są wdzięcznymi tematami dowcipów.

-Ciężko mają dziś dzieci – wzdycha matka 10-letniego Nikodema. – Mój syn uwielbia woje treningi piłkarskie, ale ma na nie coraz mniej czasu, bo godzinami ślęczy nad książkami. Najgorzej idzie mu z polskim i otwarcie mówi, że nienawidzi wypracowań. Może dlatego, że pisze je w prawie każdy weekend – mówi kobieta.

mem1
fot. memy.pl

Natłok prac domowych może prowadzić do dziecięcej wersji „wypalenia”, a na pewno zniechęcenia. Zdobywanie wiedzy nieodłącznie kojarzy się z obowiązkiem, przerabianiem dziesiątek stron zadań bez przekonania i zarywaniem wolnych wieczorów. 

- Moje dziecko nie może się doczekać aż pójdzie do pracy - śmieje się mama nastolatka. - Marcin widzi, jak po pracy siadam z gazetą i mam chwilę dla siebie. On zamyka się z obiadem w pokoju i narzeka na wymagania nauczycieli. W weekendy też sobie nie odpocznie. Chodzi na korepetycje, żeby nadrobić materiał z przedmiotów, które idą mu najgorzej - dodaje. 

Jedyny sposób na utrwalenie wiedzy?

Skąd to uwielbienie do zagospodarowania czasu wolnego dzieci zadaniami szkolnymi?

- Przeświadczenie o potrzebie zadawania prac domowych jest silnie ugruntowane w przekonaniach nauczycieli oraz w tradycji polskiego systemu edukacji. Problem odstąpienia od nadmiernego obciążania uczniów pracami domowymi wymaga więc głębokiej zmiany w świadomości pedagogów, połączonej z wysiłkami na rzecz tworzenia otoczenia szkolnego sprzyjającego dziecku i jego potrzebom - uważa Michalak.

Emocje studzi jedna z nauczycielek. Apeluje, żeby nie skreślać tak kategorycznie prac domowych.

W obronie prac domowych

- W dobie internetu i banalnego dostępu do gotowych treści, nasi uczniowie są coraz bardziej odtwórczy. Musimy motywować ich do nauki i wyrabiać poczucie obowiązku. Prace domowe zaliczają się do tych sprawdzonych metod. Inaczej niektóre dzieci w ogóle nie wyłączałyby swoich gier komputerowych - uważa pani Krystyna, nauczycielka z podwarszawskiej podstawówki.

Sens w pracach domowych widzą tez niektórzy rodzice. Ich zdaniem debata nad ćwiczeniami do szkoły wcale nie muszą prowadzić do konfliktów i trzaskania drzwiami. - To forma spędzenia czasu z rodzicami, bo staramy się pomagać dzieciom w nauce. To nie jest czas zabrany dzieciom - mówi pani Ewa, mama ucznia szkoły podstawowej.

Z badań Instytutu Badań Edukacyjnych wynika, że tylko 2% nauczycieli uważa prace domowe za niekonieczne. Zgodnie z zaleceniami specjalistów z Europy Zachodniej gimnazjaliści nie powinni poświęcać na zadania domowe ze wszystkich przedmiotów więcej niż godzinę dziennie, a licealiści - więcej niż dwie godziny. Dla dzieci z podstawówki limit ten nie powinien przekraczać 20 minut dziennie.

mem2
fot. memy.pl

Tymczasem zarówno według deklaracji nauczycieli, jak i uczniów klas VI (przebadanych przez Instytut Badań Edukacyjnych), przeciętny czas przeznaczany na wykonanie pracy domowej wynosi pół godziny z polskiego i tyle samo z matematyki. Oznacza to, że tylko na zadania z tych dwóch przedmiotów uczeń w ciągu tygodnia musi poświęcić około 4-5 godzin.

W badaniu prowadzonym przez 4 lata analizowano przypadki 5,5 tys. uczniów. Wykazało, że im więcej czasu poświęcali oni na odrabianie zadań, tym mniejszy był wzrost ich wiedzy w zakresie umiejętności matematycznych, świadomości językowej i czytania.

Podobnego zdania jest australijski naukowiec zajmujący się psychologią dziecięcą, metodami wychowawczymi i edukacją, dr Justin Coulson. Ekspert idzie jednak dalej. Twierdzi, że praca domowa nie tylko nie jest pożyteczna – ale wręcz szkodliwa. Powołując się na międzynarodowe badania, wskazuje prostą korelację pomiędzy natłokiem pracy domowej, a pogarszaniem się wyników w nauce.

Problem ściągania

Ściąganie i bezmyślne przepisywanie zadań to kolejny szkopuł, na który zadawanie pracy domowej z pewnością nie pomoże. W internecie roi się od „pomocy naukowych” i portali, które oferują gotowce z różnych przedmiotów. Do wyboru streszczenia lektur, charakterystyka bohaterów literackich, równania matematyczne, a nawet interaktywne mapy podręczników z całkowicie gotowym do przepisania zeszytem ćwiczeń.

- Spisujemy teraz zadanie z fizyki, bo mamy dziś jeszcze kartkówkę z geografii. Nie da się tak wszystkiego na raz robić. Tylko niech nas pani nie wyda - mówi mi grupka licealistów w komunikacji miejskiej.  

mem3
fot. quickmeme.com

- Dlaczego studenci plagiatują? Bo nie potrafią pisać dłuższych prac. Mają w tym zaległości jeszcze ze szkoły podstawowej – odpowiada profesorka Halina Zboroń z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Wydaje się to być silnym argumentem za pozbyciem się sentymentu do prac domowych. Do postulatu rodziców i ekspertów o ich likwidacji przychyliła się Szkoła Podstawowa nr 323 w Warszawie. Od początku roku szkolnego 2016/2017 nauczyciele nie zadają uczniom zadań do domu. Na potwierdzenie tezy o słuszności tego postępowania przywołują przykład Finlandii. Prac domowych się tam prawie nie zadaje, a poziom nauczania i wyniki uczniów są więcej niż zadowalające.

W jaki sposób nauczyciele starają się, aby poziom nauczania nie był zagrożony? Mówią, że starają się maksymalnie wykorzystać czas na lekcji.

Jak uratować sens prac domowych?

List Rzecznika Praw Obywatelskich z apelem o pochylenie się nad kwestią prac domowych skomentowała rzecznika resortu edukacji Anna Ostrowska. - Zadawanie uczniom zadań domowych jest sposobem na utrwalenie lub sprawdzenie wiadomości zdobytych podczas zajęć lekcyjnych, pod warunkiem, że uczeń opanował treści nauczania na lekcjach i jest w stanie samodzielnie wykonać zadania domowe - twierdzi.

Pracę domową można też odczarować. Warto zadawać unikatowe zadania, kreatywne modele do konstrukcji (np. ukształtowanie terenu z masy solnej), dostosowywać zadania do poziomu i zainteresowań uczniów. Wszak autor podręcznika nie poznał każdej klasy i nie wie, na co stać młodych ludzi ślęczących nad przygotowanymi przez niego zadaniami. Jak mówią eksperci, robienie ćwiczeń ma większy sens, kiedy właśnie my rozwiązujemy je po raz pierwszy, a nie powielamy te wymyślone dawno temu.

Wypełnij PIT-a za darmo i pomóż Fundacji Radia ZET

Dobrze znany nam ze szkoły schemat wygląda tak: Jako pracę domową zrobicie na jutro zadania od nr 30 do 40 z wszystkimi podpunktami. Odpowiedzcie też na pytania powtórzeniowe ze strony 60. Danuta Sterna z Centrum Edukacji Obywatelskiej uważa, że to błąd. - Nauczyciele często nie zastanawiają się, czy i jak praca domowa wiąże się z celem lekcji i z tym, co udało się podczas niej zrobić - mówi. - Praca domowa powinna być dostosowana do uczniów i ściśle związana z celami lekcji zaplanowanymi przez nauczyciela - podkreśla. Jej zdaniem ważne, aby zadania były traktowane jako element procesu nauczania, a nie forma oceny.  

RadioZET.pl/KM
Co musisz wiedzieć o szczoteczkach elektrycznych?