Zamknij

Kolejny popis Korwin-Mikkego. Porównał Aborygenów do dzieci z zespołem Downa

08.05.2020 16:05
Janusz Korwin-Mikke
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Janusz Korwin-Mikke znów szokuje. Znany z ciętego języka polityk podczas czwartkowych obrad Sejmu pokusił się o śmiałe porównanie, które wykorzystał do uderzenia w zwolenników aborcji. Porównał inteligencję Aborygenów do dzieci z zespołem Downa.

Kontrowersyjny poseł Konfederacji nieraz zabierał „ekspercki” głos na temat różnych kwestii. Za wypowiedziane na forum Parlamentu Europejskiego słowa o tym, że "kobiety muszą zarabiać mniej, ponieważ są słabsze, mniejsze, mniej inteligentne" został pozbawiony diety poselskiej na okres 30 dni oraz zawieszony w działalności poselskiej na 10 dni.

Teraz Korwin-Mikke poszedł o krok dalej i skomentował sprawę aborcji we właściwy sobie sposób, robiąc dużo szumu wokół siebie i oburzając słuchaczy. "Zabłysnął" na sejmowej mównicy, nawiązując do dyskusji o wspólnocie Polski i Australii. 

Zobacz także

Korwin-Mikke porównał Aborygenów do dzieci z zespołem Downa

Poseł Konfederacji stwierdził, że Aborygeni australijscy mają podobny potencjał intelektualny co dzieci z zespołem Downa.

Mówiono o wspólnocie między tak odległymi krajami jak Nowa Zelandia, Australia i Polska. Chciałem zwrócić uwagę na jeden drobiazg. Średni iloraz inteligencji Aborygenów australijskich jest mniej więcej równy ilorazowi inteligencji dziecka z zespołem Downa, a nikt w Australii nie myśli o tym, by wyskrobywać Aborygenów

– powiedział.

Zobacz także

Janusz Korwin-Mikke o koronawirusie i globalnym ociepleniu

Warto przypomnieć inne kontrowersyjne wypowiedzi polityka. Kilka miesięcy temu Janusz Korwin-Mikke oburzył internautów, zabierając głos w sprawie szalejącej w Europie epidemii koronawirusa.

Poziom wykształcenia lekarzy!! Wirus zabijający 10% zarażonych to nie "broń biologiczna" lecz środek na polepszenie puli genetycznej narodu i ludzkości (bo umierają najsłabsi i najmniej przezorni)!!

- napisał na Twitterze.

Komentował także temat globalnego ocieplenia, zmiany klimatyczne nazywając "kompletną bzdurą".

"Trwa ono od mniej więcej 500 lat, wtedy temperatura była o 5 stopni niższa, wzrosła o te 5 stopni bez żadnego specjalnego działania przemysłu, Bałtyk wtedy zamarzał zimą, śniegi zakrywały chałupy po dachy, to zniknęło. To potrwa jeszcze około 200 lat, temperatura wzrośnie jeszcze o 2 stopnie, dzięki czemu będzie można budować zimą, zniknie bezrobocie, roztopią się lody Arktyki, będzie można statkiem płynąć z Nowej Ziemi do Kanady, będzie o wiele, wiele lepiej. Same korzyści są z globalnego ocieplenia. Ja nie rozumiem, dlaczego mamy walczyć z globalnym ociepleniem" – stwierdził.

Zobacz także

RadioZET.pl