Zamknij

Janusz Korwin-Mikke zapłaci wysoką grzywnę za spoliczkowanie Boniego

Redakcja
08.05.2017 17:12
Korwin-Mikke się doigrał. Zapłaci grzywnę za spoliczkowanie Boniego
fot. Wikimedia Commons

Na 20 tys. zł grzywny został w poniedziałek skazany europoseł Janusz Korwin-Mikke za spoliczkowanie w 2014 r. innego europosła Michała Boniego - co sąd uznał za "naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego".

O takim nieprawomocnym wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia poinformowała PAP rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Anna Ptaszek. Mocą wyroku sąd obciążył też Korwin-Mikkego 3,3 tys. zł kosztów procesu. Po trwającym ponad rok procesie sąd uznał go za winnego przestępstwa z art. 222 par. 1 Kodeksu karnego, który stanowi: "Kto narusza nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3". Czyn taki jest ścigany z urzędu przez prokuraturę. "Nie chodzi o karę tylko o zasady. Zasady wygrały" - napisał na twitterze Boni, który w tym procesie jest oskarżycielem posiłkowym.

Zobacz także

Do incydentu doszło w lipcu 2014 r., podczas zorganizowanego przez MSZ spotkania polskich europosłów. Korwin-Mikke mówił potem PAP, że spoliczkował Boniego, bo tak mu obiecał. - Kiedy w czasie debaty w sprawie uchwały lustracyjnej (w 1992 r.) Boni wypierał się, że był agentem SB i wyzywał mnie od idiotów, dałem mu słowo i go dotrzymałem. Przyznał się potem, że był agentem, od początku miałem rację - mówił Korwin-Mikke. 28 maja 1992 r. 74-letni dziś Korwin-Mikke jako poseł na Sejm był inicjatorem tzw. uchwały lustracyjnej, w wyniku której powstała "lista Macierewicza" (gdzie jako tajny współpracownik SB figurował Boni). W wyniku m.in. realizacji tej uchwały 4 czerwca 1992 r. Sejm odwołał rząd Jana Olszewskiego.

Zagłosuj

Czy słusznie skazano Korwin-Mikkego?

Liczba głosów:

W 2007 r. Boni - gdy dostał propozycję wejścia do rządu Donalda Tuska - ujawnił, że w 1985 r. podpisał pod wpływem szantażu deklarację współpracy z SB, choć nigdy jej nie podjął. Po incydencie na spotkaniu Boni napisał: "Powiedziałem dzień dobry posłowi Korwin-Mikkemu, uderzył mnie w twarz. To nie jest normalne!!". Zaznaczył też, że za różne rzeczy już przepraszał. "Z pokorą przyjmuję ataki! Ale jest granica!" - podkreślił.

RadioZET.pl/PAP/MAAL