Kiedyś marzył o śmierci, dziś jest magistrem. Janusz Świtaj obronił dyplom

13.06.2019 14:56
Świtaj
fot. Janusz Świtaj z Anną Dymną/Marek Lasyk/Reporter

Janusz Świtaj, który przykuty do łóżka 12 lat temu walczył o odłączenie go od aparatury podtrzymującej życie, obronił pracę magisterską z psychologii. „Obrona zaliczona na 5” – napisał w mediach społecznościowych.

Świtaj pochwalił się swoim osiągnięciem na swoim profilu na Facebooku. Post zebrał mnóstwo pozytywnych reakcji, komentarzy i udostępnień:

O Januszu Świtaju zrobiło się głośno w 2007 roku. Mieszkaniec Jastrzębia-Zdroju, który w wieku 18 lat uległ groźnemu wypadkowi motocyklowemu (wpadł pod ciężarówkę) i w efekcie złamał rdzeń kręgowy oraz kręgi szyjne, co poskutkowało niesprawnością rąk i nóg. Był przykuty do łóżka, oddychał jedynie za pomocą respiratora. 

Zobacz także

– Bardzo cierpiałem, nie tylko fizycznie, ale także psychicznie. Żyłem zamknięty w mieszkaniu, nawet nie marzyłem o spacerze, ze względu na tak znaczną niepełnosprawność ruchową i całkowity brak własnego oddechu – mówił rok temu w rozmowie z katowicką „Gazetą Wyborczą”.

Złożył wówczas wniosek o odłączenie go od aparatury podtrzymującej życie. Zrobił to jako pierwsza osoba w Polsce, uruchamiając przy tym ogólnokrajową dyskusję na temat eutanazji. 

Pomoc od Anny Dymnej

Pomocną dłoń wyciągnęła do niego wówczas Anna Dymna. Słynna aktorka i szefowa fundacji „Mimo Wszystko” zainterweniowała ws. Świtaja, dzięki czemu otrzymał on wreszcie specjalistyczny wózek, pozwalający mu na opuszczanie miejsca zamieszkania. Dała mu również pracę.

Zobacz także

Dzięki temu Świtaj zrezygnował z walki o eutanazję. Zdał maturę (wypadek uniemożliwił mu kilkanaście lat wcześniej przystąpienie do egzaminu dojrzałości), a w 2013 roku rozpoczął studia psychologiczne na Uniwersytecie Śląskim, które właśnie zakończył z bardzo dobrą oceną. 

Praca, studia, o eutanazji już nie myśli

Co dalej? Jak podaje Wirtualna Polska, Świtaj odbywa obecnie staż w Górnośląskim Centrum Rehabilitacji. Planuje także kontynuację studiów, konkretnie podyplomowe z psychologii na SWPS. Przyznaje też, że stara się nie wracać do przeszłości i dawnych myśli związanych z pragnieniem końca swojego życia.

– Te wydarzenia nieoczekiwanie odmieniły moje życie, a przede wszystkim pozwoliły się w minimalnym stopniu usamodzielnić, wyjść z mieszkania rodziców, w początkowej fazie realizować pierwsze marzenia. Po 16 latach przebywania tylko w pomieszczeniach lub salach szpitalnych byłem spragniony słońca, widoku nieba, chmur, poczucia świeżego powietrza na twarzy – twierdzi w rozmowie z WP. 

RadioZET.pl/Facebook/wp.pl/katowice.wyborcza.pl