Senator PiS zawieszony. Miał pijany awanturować się na dworcu. On sam zaprzecza

Redakcja
11.04.2018 18:18
Dobrzyński
fot. Michał Kość/East News

Senator Jan Dobrzyński został zawieszony w środę decyzją prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w prawach członka partii oraz klubu PiS - poinformował na Twitterze szef Komitetu Wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski. Według doniesień medialnych Dobrzyński miał trafić w poniedziałek do szpitala z rozbitą twarzą, złamanym nosem i 3 promilami alkoholu we krwi. Interweniować miała policja.

Artykuł traktujący o "niedysponowanym" parlamentarzyście PiS opublikowała we wtorek Wirtualna Polska, pierwotnie powołując się przy tym na poniedziałkowe doniesienia Piotra Nisztora, dziennikarza związanego m.in. z "Gazetą Polską" i portalem niezalezna.pl. Ten początkowo nie chciał ujawnić, o kogo chodzi:

Jak wynika z informacji, do których dotarła WP, ów parlamentarzysta to Jan Dobrzyński, jeden z potężniejszych senatorów partii Jarosława Kaczyńskiego (w wyborach sprzed dwóch lat otrzymał w swoim okręgu na Podlasiu prawie 100 tys. głosów), w przeszłości także wojewoda podlaski.

"Po prostu się potknąłem"

Dziennikarze portalu dodzwonili się we wtorek do Dobrzyńskiego i przeprowadzili z nim krótką rozmowę. W trakcie jej trwania, senator potwierdził, że trafił do szpitala i że został do niego przetransportowany z Dworca Centralnego.

Zobacz także

- Po prostu się potknąłem przy schodach. Interwencji policji nie było, zadzwoniłem po pogotowie. To nie był żaden napad, nie brały w tym udziału osoby trzecie - powiedział.

Potwierdził przy tym, że ma założone szwy, zaprzeczając jednocześnie, że incydent wiązał się z jakąkolwiek awanturą.

Czy senator pił alkohol?

Na pytanie czy był wówczas pod wpływem alkoholu odpowiedział: – Ale co to znaczy pod wpływem alkoholu? To była niedziela, myśmy byli po obiedzie, ale też nie można mówić, że ja byłem pijany, czy coś w tym rodzaju… Nie jechałem do pracy, to był mój prywatny czas. Senator nie zdementował jednak całkowicie pogłosek, jakoby w ogóle spożywał alkohol.

W rozmowie z WP przyznał, że później powiadomił o całej sytuacji policję, ale tylko dlatego, iż był przekonany, że ktoś mógł spowodować jego wypadek.

RadioZET.pl/PAP/wp.pl/MP