Zamknij

Prokuratura uznała, że w Hajnówce propagowano faszyzm. "Symbol kojarzony z SS"

PAP
28.05.2021 16:37
Marsz narodowców w Hajnówce
fot. MAREK MALISZEWSKI/REPORTER

Białostocka prokuratura rejonowa skierowała do sądu akt oskarżenia wobec mężczyzny, któremu zarzuciła propagowanie faszyzmu podczas Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce w 2018 roku. Decydująca była najnowsza opinia biegłych. Chodzi o symbol „Totenkopf” na odzieży tej osoby (kojarzony z niemieckimi oddziałami SS).

Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce organizowany jest od 2016 roku przez narodowców  zrzeszonych m.in. w ONR. Od pierwszej edycji wzbudza emocje, ponieważ upamiętnia m.in. kpt. Romualda Rajsa "Burego", którego oddział niepodległościowego podziemia spacyfikował zimą 1946 roku kilka wsi z okolic Bielska Podlaskiego, zamieszkanych przez prawosławną ludność białoruską. Zginęło wtedy 79 osób, w tym dzieci.

Po marszu w 2018 roku, czyli po jego trzeciej edycji, Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa; chodziło m.in. o publiczne propagowanie rasizmu i faszystowskiego ustroju państwa (np. o prezentowanie symboli krzyża celtyckiego) i - poprzez gloryfikowanie "Burego" - znieważenie mieszkających w Hajnówce osób wyznania prawosławnego.

Ostatecznie prokuratura dochodzenie umorzyła, oceniając, że nie było znamion czynu zabronionego. RPO złożył zażalenie, w którym argumentował, że w ocenie dowodów były błędy, sama zaś ich analiza była wybiórcza i nie uwzględniała kontekstu całego wydarzenia, organizacji w tym miejsca marszu i tego, jaki odbiór w Hajnówce, gdzie są duże skupiska mniejszości białoruskiej, mają np. okrzyki o skrajnie nacjonalistycznym wydźwięku.

Jest akt oskarżenia za propagowania faszyzmu na marszu w Hajnówce. Chodzi o symbol kojarzony z SS

W grudniu 2018 roku sąd w Hajnówce uwzględnił to zażalenie, uznając, że prokuratura powinna nadal to postępowanie prowadzić. Jednak po dodatkowym zbadaniu zebranych dowodów, w połowie lutego 2020 r. Prokuratura Rejonowa w Białymstoku ponownie zatwierdziła postanowienie policji o umorzeniu dochodzenia.

RPO również i tę decyzję zaskarżył - już nie do sądu, a do prokuratury nadrzędnej, w tym przypadku Prokuratury Okręgowej w Białymstoku. W jego ocenie, umorzenie było przedwczesne, bez wszechstronnej oceny całości zebranych dowodów i oparte wybiórczo "na jednej z dwóch sprzecznych opinii biegłych". Prokuratura okręgowa przychyliła się do tej argumentacji uznając, że konieczne jest wyjaśnienie tych sprzeczności, a także tego, dlaczego umarzając postępowanie uwzględniono jedną, a nie drugą.

Po uzyskaniu kolejnej opinii - z zakresu lingwistyki kryminalistycznej i historii - w połączeniu z innym materiałem dowodowym Prokuratura Rejonowa w Białymstoku jednej osobie postawiła zarzut publicznego propagowania faszystowskiego ustroju państwa.

Akt oskarżenia został skierowany do sądu w Hajnówce - poinformował w piątek szef białostockiej prokuratury Karol Radziwonowicz. Wyjaśnił, że chodzi o symbol „Totenkopf” na odzieży tej osoby (kojarzony z niemieckimi oddziałami SS), co zostało ocenione ostatecznie przez śledczych jako propagowanie faszystowskiego ustroju państwa znacznej liczbie odbiorców. To pierwszy taki akt oskarżenia związany z marszami w Hajnówce.

Materiały w pozostałym zakresie zostały wyłączone i kolejnej osobie zostały przedstawione zarzuty. W tym przypadku chodzi o hasła, które były inicjowane i wykrzykiwane przez uczestników. Podejrzany o to organizator marszu z 2018 roku, sam poinformował też o tych zarzutach w mediach społecznościowych. Prokuratura zastrzega, że śledztwo wciąż trwa i nie wyklucza stawiania kolejnych zarzutów.

RadioZET.pl/PAP/oprac. AK