Zamknij

Jest nowy arcybiskup gdański. Szef "Tolerado": pomyślałem, że to pomyłka

03.03.2021 13:25
Jest nowy arcybiskup Gdański. Szef "Tolerado": pomyślałem, że to pomyłka
fot. Wojciech Wojtkielewicz/Polska Press/East News

- Można spodziewać się, że to, co się dzieje w Gdańsku od lat, będzie działać jak płachta na byka na nowego arcybiskupa - mówi Radiu ZET szef stowarzyszenia Tolerado Jacek Jasionek. Z organizatorem trójmiejskiego marszu równości rozmawiamy o nowym metropolicie gdańskim. 

  • Arcybiskup Tadeusz Wojda podczas swojej posługi w Białymstoku wielokrotnie nawiązywał do społeczności LGBT, mówiąc na przykład o „cuchnięciu grzechem LGBT”
  •  Wezwał też do powstrzymania marszu równości w Białymstoku, co skończyło się atakiem bandytów na jego uczestników
  • O nowym metropolicie rozmawiamy z organizatorem marszu równości w Trójmieście, Jackiem Jasionkiem

Maciej Bąk, Radio ZET: Co pan poczuł kiedy usłyszał nazwisko nowego metropolity gdańskiego?

Jacek Jasionek, Tolerado: Od razu wiedziałem, o kogo chodzi, dlatego że nazwisko Tadeusza Wojdy jest bardzo dobrze znane społeczności osób LGBT. Bo jest to arcybiskup, który wzywał do obrony przed marszem równości w Białymstoku. Jak się ta „obrona” potoczyła – wszyscy wiemy, i te obrazki zostaną z nami na długo. Dlatego kiedy usłyszałem, że ten człowiek ma zostać nowym metropolitą gdańskim, to pomyślałem, że to jest pomyłka. Albo, że ktoś sobie po prostu ciężko żartuje. Tymczasem okazało się, że jest to oficjalna informacja Stolicy Apostolskiej.

Kościół nie raczy żartować, więc sprawa jest absolutnie poważna. Co może się stać za jego rządów, chociażby w kontekście waszej działalności?

Patrząc na działalność arcybiskupa Wojdy w Białymstoku, można się spodziewać, że tutaj będzie miał jeszcze większe pole do popisu. Bo w Białymstoku jego działalność nie spotykała się z jakimś wielkim sprzeciwem lokalnych polityków czy działaczy. Natomiast w Gdańsku można się spodziewać, że to, co się tu dzieje od lat będzie działać jak płachta na byka na arcybiskupa. I trudno uwierzyć, że będzie on umiał się powstrzymać od swoich wypowiedzi, w których w szczególny sposób rozumie miłość chrześcijańską, w ten sposób, że wzywa do obrony przed obcym, że wskazuje, kto jest „obcy”, a kto jest „właściwy”. Jeżeli w taki sposób arcybiskup będzie pełnił swoją posługę tu w Gdańsku, może to wywołać bardzo silne niepokoje społeczne.

A może kościół chce utemperować mieszkańców Trójmiasta słynących z niepokorności?

Nie wiem, jakie są intencje Kurii Rzymskiej. Być może dla nich homofobia arcybiskupa nie jest istotnym elementem w ocenie tego czy kierować go do Gdańska, czy nie. Tymczasem moim zdaniem powinno tak być, chociażby po to, by zachować spójność między przekazem papieża Franciszka a tym, co polscy hierarchowie mówią o społeczności LGBT.

Pierwszym sprawdzianem będzie tegoroczny marsz równości…

Rzeczywiście, planujemy go w sierpniu, zobaczymy jeszcze w jakiej formie, dużo zależy tu od sytuacji epidemicznej. No i bardzo jesteśmy ciekawi stanowiska kurii i osobiście arcybiskupa Wojdy. Miejmy nadzieję, że dołączy do nas i przejdzie ulicami Gdańska, dlatego że idee, za jakimi się opowiadamy, są bardzo bliskie wartościom chrześcijańskim. Jesteśmy za równością, miłością, godnością i szacunkiem dla każdego człowieka. Czyli za tym samym, za czym jest arcybiskup Wojda.

Poprzednik arcybiskupa Wojdy, Sławoj Leszek-Głódź, „łagodnie” obchodził się ze społecznością LGBT. Nie był to dla niego główny temat.

Nie pamiętam istotnych, szokujących wypowiedzi arcybiskupa Głódzia akurat w tych kwestiach. Pamiętam jego wypowiedzi w innych sprawach, choćby pedofilii w kościele katolickim. Ale rzeczywiście jeżeli chodzi o społeczność LGBT, to nie wypowiadał się w sposób agresywny czy wykluczający nas ze wspólnoty.

Idą dla was ciężkie czasy?

Nie sądzę, żeby były to cięższe czasy dla nas niż w tej chwili. Jesteśmy bowiem od lat w stanie permanentnej nagonki prowadzonej przez kościół katolicki, rząd i media publiczne. Ale dla poszczególnych osób, na przykład wiernych będącymi osobami LGBT, może to być bardzo ciężkie przeżycie, że ich własny biskup będzie na nich nastawał. No i niestety może to mieć także przełożenie na zwykłe ludzkie tragedie. Po prostu. Jeżeli lokalny biskup będzie ział nienawiścią w czasie swoich homilii, modlitw i publicznych wystąpień, to jest duże zagrożenie, że to może się przełożyć na jakość życia poszczególnych osób. Na przykład rodzice osób LGBT mogą zacząć z tego powodu nienawidzić swoich dzieci.

RadioZET.pl/Maciej Bąk