Kluzik-Rostkowska: Długa lista ministrów wybierających się do PE to wielka ucieczka

Redakcja
28.02.2019 11:03
Kluzik-Rostkowska: Długa lista ministrów wybierających się do PE to wielka ucieczka
fot. KP Platforma Obywatelska

– Mam przeświadczenie, że długa lista ministrów wybierających się do Parlamentu Europejskiego to jest wielka ucieczka – mówiła w Radiu ZET o „jedynkach” i „dwójkach” Prawa i Sprawiedliwości do Brukseli wiceszefowa klubu PO-KO Joanna Kluzik-Rostkowska. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

– Tak jakby Donald Tusk nie uciekł – stwierdziła Beata Lubecka.

Zobacz także

– Donald Tusk nigdzie nie uciekał – przekonywała Joanna Kluzik-Rostkowska. „Donald Tusk przez siedem lat był szefem rządu i z punktu widzenia kariery politycznej zarówno osobistej, jak i z punktu widzenia Polski, z bycia szefem polskiego rządu został prezydentem Europy. No nie powie mi pani, że urzędujący minister w momencie, kiedy staje się europarlamentarzystą, że z takiego politycznego punktu widzenia, takiej politycznej mocy jest to awans” – oceniła wiceprzewodnicząca klubu parlamentarnego PO-KO.

„Nie ma niczego złego w tym, że politycy kandydują do PE”

– Ale ministrowie z ramienia PO też startowali do PE, np. pani minister Kudrycka, pan minister Zdrojewski, pan minister Boni – wymieniła gospodyni Gościa Radia ZET.

Zobacz także

– Nie ma niczego złego w tym, że politycy kandydują do Parlamentu Europejskiego. Natomiast kiedy te wybory odbywają się kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi, kiedy minister ma przeświadczenie, że ma przed sobą drugą kadencję, to nie ucieka do PE, ponieważ nie musi uciekać ani przed odpowiedzialnością za to, co zrobił, i może myśleć o drugiej kadencji, robieniu rzeczy w ministerstwie, które robił wcześniej – odpowiedziała Joanna Kluzik-Rostkowska.

Była szefowa MEN została też zapytana o ewentualne przejście Jarosława Zielińskiego z funkcji wiceszefa MSWiA na ministra edukacji narodowej. 

„Zastanawiam się nad tym, kto będzie chciał zjeść tę żabę”

– Akurat przykład Zielińskiego jest bardzo interesujący, dlatego że skala dewastacji w edukacji jest bardzo spektakularna. I rzeczywiście ja osobiście już od dłuższego czasu zastanawiam się nad tym, kto będzie chciał zjeść tę żabę, którą pani minister Zalewska zostawia po sobie – zastanawiała się.

Czy Joannie Kluzik-Rostkowskiej wydaje się prawdopodobne, że tę żabę będzie jadł Jarosław Zieliński, obecny wiceminister MSWiA?

Zobacz także

– Powiem tak: nie zdziwiłabym się. Czy to pomoże PiS-owi przed wyborami parlamentarnymi? Nie. Ale czy to ma wielkie znaczenie? Też nie. Rzeczywiście wiceminister był wiceministrem edukacji w poprzednim rządzie PiS-u, w tym rządzie się nie popisał jako wiceminister spraw wewnętrznych, więc być może przechodząc do edukacji, ma nadzieję, że uniknie różnych konsekwencji, które się wiążą z tym jego stanowiskiem dzisiejszym, wycinaniem confetti i tak dalej... – uważa Kluzik-Rostkowska.

– Czy wiceminister spraw wewnętrznych, który zapisał się i zostanie zapamiętany z konfetti i salw w swoim rodzinnym mieście o godzinie 4.50, będzie dobrym ministrem edukacji? Nie. Czy da radę jakby skutecznie naprawić to, co zepsuła minister Zalewska przez pół roku? Nie – dodała.

Zobacz także

Zdaniem Kluzik-Rostkowskiej żaden rozsądny polityk nie chciałby „zjadać żaby”, jaką byłoby przejęcie resortu edukacji po minister Zalewskiej.

– Być może to jest taki absolutnie rozpaczliwy gest: poszukamy wśród tych, których już mamy, nic tam się dobrego nie wydarzy, ale jakoś trzeba przetrwać. Przypomnę, ten punkt kulminacyjny to będzie 1 września – mówiła.

 

RadioZET/JZ