Zamknij

Kaczyński: przestanę być szefem PiS po kongresie partii. „Będę szeregowym posłem”

Michał Tomaszkiewicz
24.06.2022 07:26
Jarosław Kaczyński i Mariusz Błaszczak
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER/East News

- Przestanę być szefem PiS po kongresie partii - powiedział w wywiadzie dla Polska Times.pl prezes PiS Jarosław Kaczyński, który niedawno odszedł z rządu. Szef Prawa i Sprawiedliwości został także zapytany o słowa, w których mówił, że Mariusz Błaszczak zastąpi go we wszystkim.

Jarosław Kaczyński odszedł z rządu, rezygnując z teki wicepremiera do spraw bezpieczeństwa. Szef PiS zamierza skoncentrować się na przygotowaniu partii do wyborów parlamentarnych, które odbędą się w 2023 roku. Wśród spekulacji dotyczących oferty dla wyborców pojawiły się domysły o podniesieniu 500 plus do 700 zł.

W rozmowie z Polska Times.pl Kaczyński nawiązał do wywiadu udzielonego TVP, w którym mówił, że Mariusz Błaszczak to najlepszy minister i zastąpi go we wszystkim. - W kierowaniu komitetem ds. bezpieczeństwa narodowego i spraw obronnych, ma bardzo dobre kwalifikacje - przekonywał. Prezes PiS został dopytany, czy oznacza to także wskazanie ministra na następcę w roli szefa partii.

Kaczyński: za 3 lata przestanę być szefem PiS. Nie wskazał następcy

Na uwagę dziennikarzy, że wypowiedź zachwalająca Błaszczaka zabrzmiała tak, jakby wskazał go jako spadkobiercę wszystkiego, prezes PiS odpowiedział, że „w sprawach kierownictwa partii, jeśli będzie wszystko zgodnie z planem i nie zdarzy się nic nadzwyczajnego, decyzje zapadną za trzy lata”.

- Wówczas odbędzie się kongres partii, na którym ja już nie planuję kandydowania na szefa partii, w związku z tym odłóżmy tę sprawę, bo moja wypowiedź odnosiła się do funkcji Mariusza Błaszczaka w rządzie - wyjaśnił.

- Jeżeli w następnych wyborach uzyskam mandat i dostanę się do Sejmu, to będę szeregowym posłem. Miałem już nie kandydować w roku 2020, ale ówczesne wydarzenia spowodowały, że nie było innego wyjścia. Kongres partii był dopiero w 2021 roku i musiałem kandydować. Mam nadzieję, że w 2025 roku sytuacja będzie zupełnie inna - zaznaczył. Na pytanie, kto będzie kandydatem PiS na prezydenta, Kaczyński odparł, że względy przyzwoitości nakazywałyby mu w tej sprawie milczenie.

- Mogę powiedzieć, że z całą pewnością te nazwiska w tej chwili padają. Jednak trzy lata przed momentem, kiedy Andrzej Duda został kandydatem na prezydenta, to nikt o nim w tym kontekście nie mówił - przypomniał.

Prezes PiS odniósł się również do kwestii oceny działań Viktora Orbana w kontekście Ukrainy. - Niestety, minęła kampania wyborcza i na Węgrzech nic się nie zmieniło - podsumował. Dopytywany, czy jest w ogóle jakaś szansa, by wpłynąć na Budapeszt, stwierdził, że „w ograniczonym zakresie na pewno tak, a przykładem jest przyjęcie szóstego pakietu sankcji na Rosję - stało się to z udziałem Węgier, które nie są przecież realnym sojusznikiem Rosji”. - Ale faktem jest, że teraz żyjemy w takim świecie, że trzeba być zdecydowanie, jednoznacznie przeciw, a nie zachowywać neutralność. Ona nie wystarczy - zwrócił uwagę.

Pytany, czy spodziewa się jakichś kluczowych decyzji o charakterze militarnym po nadchodzącym szczycie NATO, Kaczyński przyznał, że nie. - Moja wiedza na to nie wskazuje. Ale mam informacje sprzed kilku dni, przecież nie mam już dostępu do tych danych, które miałem jako wicepremier ds. bezpieczeństwa - podkreślił.

RadioZET.pl/PAP

C