Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Kaczyński sugeruje, że incydenty na Marszu Niepodległości to celowa prowokacja

13.11.2017 21:06
xxx wiadomosci

Na Marszu Niepodległości doszło do incydentów skrajnie niefortunnych, to był margines marginesu; bardzo prawdopodobna jest prowokacja - stwierdził Kaczyński.

Kaczyński sugeruje, że incydenty na Marszu Niepodległości to celowa prowokacja fot. PAP

Prezes PiS został zapytany o wpis na Twitterze byłego rzecznika Hillary Clinton ds. zagranicznych. Jesse Lehrich komentując Marsz Niepodległości, który 11 listopada przeszedł ulicami Warszawy, napisał: „60 tysięcy nazistów maszerowało w Warszawie”. Kaczyński stwierdził w TVP, że były współpracownik Hillary Clinton w ten sposób "obraził dziesiątki tysięcy uczciwych ludzi".

- Natomiast doszło do incydentów skrajnie niefortunnych; to jest słabe określenie - skrajnie złych, zupełnie niedopuszczalnych. Polska tradycja, ta do której my się odwołujemy, nie ma nic wspólnego z antysemityzmem, jesteśmy od tego jak najdalsi, nic wspólnego z rasizmem, nic wspólnego z ksenofobią -  powiedział prezes PiS.

Jak mówił formacje, do których należał, "począwszy od Porozumienia Centrum, zawsze przynależność narodową definiowały jako przynależność kulturową i przynależność lojalności w stosunku do państwa, w stosunku do narodu, a nie odnoszącą się do pochodzenia etnicznego". - Co to tych spraw nie może być żadnych wątpliwości, tutaj jesteśmy zdecydowani - powiedział prezes PiS.

Według Kaczyńskiego, tego typu postawy podczas Marszu Niepodległości "to był margines marginesu". - To jest w ogóle w Polsce margines marginesu, a po drugie bardzo prawdopodobna jest prowokacja. Bo w końcu, ci którzy chcą Polsce zaszkodzić wiedzą, w jaki sposób to zrobić. Właśnie tego rodzaju napisy, tego rodzaju haniebne bzdury, bardzo nam szkodzą. Może ich być tylko kilka i to może być nawet nie jeden promil tego, co było w trakcie tego marszu, a już wystarczy, żeby rozpętać wielką ofensywę i żeby mówić o dziesiątkach tysięcy ludzi, którzy po prostu chcieli wyrazić swoje przywiązanie do Polski, że są nazistami - powiedział prezes PiS.

Jak dodał, "to jest smutne, ale trzeba się z tym liczyć i w związku z tym trzeba bardzo, bardzo uważać". - Ale z drugiej strony trzeba też pamiętać, że jak jest 60-tysieczny tłum, to jeżeli nie stosować jakichś superpolicyjnych metod, a ich naprawdę nie stosujemy, to nie sposób tego opanować, kto ma jaki transparent i go w pewnym momencie wyciągnie - zaznaczył.

RadioZET.pl/pap/maal

Oceń