Zamknij

Kadyrow grozi Polsce atakiem "w 6 sekund". Rzecznik rządu reaguje

26.05.2022 10:56
Ramzan Kadyrow
fot. Twitter.com/Nexta

Polski rząd reaguje na groźby Ramzana Kadyrowa. - Ukraina to już zamknięta kwestia. [...] Po Ukrainie, jeśli będzie zlecenie, w sześć sekund udowodnimy, co jesteśmy w stanie zrobić - powiedział czeczeński przywódca, strasząc atakiem na Polskę. Jego wypowiedź skomentował rzecznik rządu Piotr Müller. - Sprawa Ukrainy nie jest zamknięta, wręcz przeciwnie - oświadczył.

Ramzan Kadyrow zażądał w serwisie Telegram przeprosin za oblanie farbą rosyjskiego ambasadora Siergieja Andriejewa. Zaznaczył, że jeśli padnie rozkaz, jest gotowy zaatakować Polskę. - Nie zostawimy tego bez odpowiedzi, pamiętajcie - zapowiedział.

Wypowiedź czeczeńskiego przywódcy przytoczyła niezależna białoruska agencja Nexta. "Kadyrow planuje zaatakować Polskę" - napisano. - Ukraina to już zamknięta kwestia. Interesuje mnie Polska. Po Ukrainie, jeśli będzie zlecenie, w 6 sekund pokażemy, co jesteśmy w stanie zrobić - mówił Kadyrow. Dodał, że Polska powinna wziąć broń i najemników i oficjalnie przeprosić za rosyjskiego ambasadora. - Zaczęliście grać w bardzo złe gry z naszym państwem. Nie grajcie pod melodię Zachodu i Ameryki. To nie skończy się dobrze - podsumował.

Rzecznik polskiego rządu odpowiada na groźby Kadyrowa

Do słów czeczeńskiego polityka odniósł się w programie "Graffiti" w stacji Polsat rzecznik rządu Piotr Müller. - Pana Kadyrowa muszę zmartwić. Sprawa Ukrainy nie jest zamknięta, wręcz przeciwnie. Z tego co widzę, Ukraińcy jednak sobie doskonale radzą z najeźdźcą z Rosji oraz z kolegami pana Kadyrowa - mówił.

- Takie straszenie widzieliśmy już ze strony pana Miedwiediewa, pana Putina. My będziemy bronić Europy Środkowo-Wschodniej, Ukrainy przed tego typu postaciami - zapewnił rzecznik rządu.

9 maja, w obchodzonym przez Rosję Dniu Zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami, Siergiej Andriejew próbował złożyć wieńce na Cmentarzu Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich. Ambasador Rosji został oblany czerwoną farbą i wraz z towarzyszącymi mu członkami delegacji, w tym ochroniarzami, w asyście policjantów wrócił do służbowego auta, które początkowo otoczyli demonstranci.

W happeningu brało udział ok. 200 osób - głównie Ukraińców. Pojawił się ogromny baner z napisem "Zbrodniarze" w rosyjskich barwach oraz kilkadziesiąt zdjęć ukraińskich miast zrównanych z ziemią przez rosyjską armię.

RadioZET.pl/Polsat News/PAP

Wojna w Ukrainie. Relacja na żywo

C