Zamknij

Były ksiądz z partnerką głodzili i bili dzieci tłuczkiem do mięsa. "To było straszne"

20.01.2022 14:50
Znęcanie
fot. Piotr Kamionka/REPORTER (zdjęcie ilustracyjne)

Moi oprawcy powinni być w więzieniu do końca życia - powiedziała 21-letnia dziś kobieta, a w dzieciństwie podopieczna małżeństwa, które znęcało się nad nią i jeszcze trójką dzieci. Sąd Okręgowy w Kaliszu rozpatrywał w czwartek apelację byłego księdza i niedoszłej zakonnicy, oskarżonych o przemoc domową. Sprawę wyłączono z jawności ze względu na dobro ofiar.

55-letni obecnie Jan G. i jego 50-letnia żona Agata G. w 2015 roku zostali skazani za psychiczne i fizyczne znęcanie się nad czworgiem dzieci w wieku od 6 do 12 lat, dla których byli rodziną zastępczą. Sprawa ponownie jednak trafiła na wokandę z uwagi na błędy formalne. W 2020 małżeństwo ponownie zostało skazane - tym razem wyrokiem Sądu Rejonowego w Ostrowie Wielkopolskim, który zasądził oskarżonym karę pięciu lat pozbawienia wolności. 

Orzeczono wobec nich również środek karny w postaci zakazu zajmowania wszelkich stanowisk, wykonywania wszelkich zawodów albo działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi przez 15 lat. Oskarżeni złożyli apelację, domagając się uniewinnienia lub skierowania sprawy do ponownego rozpatrzenia. Ogłoszenie wyroku obecnej części procesu zaplanowano na 3 lutego, wcześniej jednak - 20 stycznia - Sąd Okręgowy w Kaliszu rozpatrywał apelację wyżej wymienionej dwójki. 

Oskarżeni nie przybyli na proces. Na rozprawę stawiło się natomiast dwoje z czwórki pokrzywdzonych dzieci z rodziny zastępczej, dzisiaj już pełnoletnich. - Oni powinni trafić do więzienia i zostać tam do końca życia - powiedziała w rozmowie z Polską Agencją Prasową ofiara małżeństwa. Pokrzywdzona ma dzisiaj 21 lat, pokrzywdzony chłopak - 19. To właśnie dzięki nim sprawa ujrzała światło dzienne.

Nadal chcemy dla nich kary więzienia. To, co nas spotkało ze strony tych ludzi było straszne. Znęcali się nad nami psychicznie i fizycznie. Staram się o tym nie pamiętać, ale kiedy dostałam wezwanie do sądu, wróciły te straszne wspomnienia

21-letnia pokrzywdzona przed rozpoczęciem procesu

Z domu - jak wyznała - najbardziej zapamiętała, w jaki sposób karano 6-letnią dziewczynkę. - Jeżeli siostra zasnęła na nocniku, bo musiała siedzieć tak długo, dopóki się nie załatwiła, Agata chwytała ją za włosy i uderzała nią o ścianę - powiedziała. Przyznała też, że pomimo traumatycznego dzieciństwa, udało jej się założyć rodzinę. - Wychowuję dwumiesięcznego synka - mówiła. 

B. ksiądz i niedoszła zakonnica znęcali się nad dziećmi

Sprawa wyszła na jaw w 2013 r., gdy jedno z dzieci powiedziało nauczycielce, że boi się wracać do domu, ponieważ jest bite młotkiem po głowie. Na dowód chłopczyk pokazał siniaki na głowie. Dyrekcja szkoły zawiadomiła policję. Dzieci odebrano małżonkom. Przewieziono je do domu dziecka i ośrodka adopcyjnego.

W trakcie śledztwa ustalono, że Jan G. wspólnie z żoną bili dzieci po głowie tłuczkiem do mięsa, zmuszali do klęczenia w kącie przez wiele godzin z podniesionymi rękami, głodzili, przywiązywali do krzesła, krępowali w nocy rajstopami, żeby nie mogły się ruszać, poniżali, grozili wywiezieniem i porzuceniem w lesie.

Przed założeniem rodziny Jan G. był księdzem, a jego żona była w Zgromadzeniu Sióstr św. Elżbiety, skąd odeszła przed złożeniem ślubów. Pomysł na założenie rodziny zastępczej wziął się stąd, że Agata G. sama wychowywała się w domu adopcyjnym, prowadzonym przez jej mamę.

Na początku oskarżeni opiekowali się rodzeństwem: 4-letnią dziewczynką i 11-letnim chłopcem. Po jakimś czasie chłopca oddali do ośrodka opiekuńczego i dostali pod opiekę rodzeństwo – niepełnosprawnych chłopców w wieku 4 i 6 lat oraz 8-miesięczną dziewczynkę. Za opiekę nad dziećmi z orzeczeniem o niepełnosprawności otrzymywali znacznie wyższe uposażenie, po kilka tysięcy złotych na dziecko. Gehenna dzieci – jak później ustaliła prokuratura – trwała od 2009 do 2013 roku. 

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/PAP (E. Bąkowska)

C