Ksiądz wychwalał PiS i mówił o "tęczowej zarazie". Ludzie wychodzili z kościoła

17.02.2020 17:42
Kalisz

Wychwalanie PiS, nazywanie jednego z kandydatów na prezydenta "pedałem" oraz mówienie o "szkodzących Polsce" politykach opozycji - tak wedle relacji uczestników mszy wyglądało niedzielne kazanie w jednym z kaliskich kościołów. Część wiernych miała wyjść ze świątyni. 

O sprawie informuje lokalny portal kalisz24.info, do redakcji którego informacje nadsyłali zbulwersowani czytelnicy. Były to osoby, które uczestniczyły w nabożeństwie w kościele Parafii Opatrzności Bożej przy ul. Polnej w Kaliszu, które odbyło się w ostatnią niedzielę o godz. 18. 

Kalisz: ksiądz miał wychwalać PiS i atakować opozycję

– Nie byłem jedyną osobą, która podczas kazania wstała z ławy i opuściła mury świątyni. Ksiądz, który odprawiał nabożeństwo ewidentnie pomylił kazanie z wiecem wyborczym. To niewątpliwie nie powinno się wydarzyć, jednak nie od dziś wiadomo, że Kościół i partia rządząca idą w parze! – napisał w liście do redakcji Pan Janek. 

Oczywiście nie zabrakło tematu Smoleńska, że Kopacz obiecała przekopać ziemię smoleńską na 2 metry w głąb i tego nie zrobiła a Kidawa-Błońska zapomniała jaki ma program wyborczy. Padło też stwierdzenie, że europosłowie opozycji zdradzają Polskę.

pan Janek

Inna czytelniczka, pani Klaudia, była na tej samej mszy w towarzystwie mamy. Obie wyszły z kościoła przed końcem nabożeństwa. To jednak nie wszystko. Redakcję wkrótce zaalarmował kolejny mieszkaniec miasta. Pan Piotr relacjonował, że "sposób w jaki ksiądz poprowadził swoje kazanie przekroczył moje wszelkorozsądkowe podejście do otwartej indoktrynacji politycznej, gdzie wskazał winnych, osądził i skazał nie pasujących do wizji PiS ludzi" [pisownia oryginalna - przyp. red].

Zobacz także

Kalisz24.info cytuje jego relację, wedle której duchowny retorycznie pytał "jak oni śmieli gwizdać na naszego prezydenta", a jednego z kandydatów miał nazwać "pedałem". Jeszcze inny czytelnik, pan Dariusz podkreślił, że rzeczywiście słowo "pedał" padło w kontekście jednego z kandydatów. 

Ludzie zaczęli między sobą szemrać, wychodzić z kościoła, padły słowa rodem z rynsztoka „pedał”, „tęczowa zaraza”. Czegoś takiego osobiście nigdy nie doświadczyłem. Ten ksiądz dosłownie po kolei zaczął charakteryzować kandydatów na prezydenta, wychwalając partię PiS i urzędującego obecnie prezydenta, a opozycję zmieszał z błotem niemalże plując przy tym jadem i nienawiścią 

pan Dariusz

Podpisy na Dudę po mszy świętej

To nie pierwsza sytuacja, nawet w tym roku, gdy sprawy polityczne wkraczają w obszar zarezerwowany teoretycznie dla wiary i religii. Niedawno pisaliśmy o historii z Podkarpacia, gdzie proboszcz parafii w Wierzbnej ogłaszał, że podczas następnej niedzieli (miał na myśli 16 lutego, a mówił o tym tydzień wcześniej), po każdej mszy zbierane będą podpisy pod kandydaturą Andrzeja Dudy.

Zobacz także

Sprawą zainteresowały się lokalne media. Ksiądz utrzymywał, że była to grzecznościowa przysługa wobec parafialnego oddziału "Akcji Katolickiej", ale ogłoszenie szybko zniknęło ze strony internetowej parafii. Krytycznie na temat takich praktyk wypowiadali się natomiast lokalni działacze PO. 

RadioZET.pl/kalisz24.info.pl