Tyle kilometrów przejechał pijany Durczok. „To cud, że nikogo nie zabił”

30.07.2019 11:34
Kamil Durczok
fot. PAP

Kamil Durczok, mając 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, przejechał swoim BMW blisko 400 kilometrów. „To cud, że dziennikarz nikogo nie zabił” – czytamy we wtorkowym „Super Expressie”'. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Kamil Durczok w miniony piątek na drodze krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim wziął udział w kolizji. Do zdarzenia doszło ok. godz. 12.50 na remontowanym odcinku drogi. Kierując samochodem BMW w kierunku Katowic, najechał na pachołki oddzielające pasy ruchu. Następnie jeden z pachołków uderzył w auto nadjeżdżające z przeciwka. Nikt z uczestników kolizji nie ucierpiał.

Okazało się, że dziennikarz miał 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

Kamil Durczok przejechał około 370 km

Nowe fakty ws. kolizji Kamila Durczoka ujawnia wtorkowy „Super Express”. Z ustaleń tabloidu wynika, że znany dziennikarz wracał z urlopu znad morza do rodzinnych Katowic. 

Oznacza to, że w stanie upojenia alkoholowego przejechał prawie 400 kilometrów. Mogło dojść do tragedii!

OSOBA ZNAJĄCA KULISY ŚLEDZTWA

Durczok po wytrzeźwieniu w niedzielę został przewieziony do piotrkowskiej prokuratury rejonowej, gdzie zostały mu przedstawione zarzuty. Śledczy również skierowali do sądu wniosek o zastosowanie aresztu wobec Durczoka. W poniedziałek sąd nie przychylił się do ich wniosku. Po wyjściu z sali dziennikarz wydał krótkie oświadczenie.

To są dla mnie bardzo trudne dni. Mam pełną świadomość tego, że to, co się wydarzyło, jest karygodne. Ani przez moment nie zaprzeczałem faktom, które zgromadziła w tej sprawie policja i prokuratura.

KAMIL DURCZOK

Dziennikarz przeprosił wszystkich tych, którzy — jak mówił — w niego wierzyli i ufali mu — zarówno najbliższych, bo zostali narażeni na cierpienia, na które w najmniejszym stopniu nie zasłużyli, jak również jego widzów, internautów i czytelników.

Kamil Durczok usłyszał zarzuty prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu oraz możliwości sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Grozi mu 12 lat pozbawienia wolności. 

RadioZET.pl/Super Express/PAP