Karambol na A6. Ukraiński kierowca TIR-a ratował osoby w płonących autach. "Nic takiego nie zrobiłem"

11.06.2019 18:45
Karambol
fot. PAP

Trzy osoby uwięzione w płonących samochodach uratował ukraiński kierowca TIR-a, który był świadkiem karambolu na autostradzie A6 pod Szczecinem. Mężczyzna w rozmowie z polskimi mediami nie uważa się jednak za bohatera. 

Z Andriejem rozmawiała telewizja Polsat News. Mężczyzna jechał swoją ciężarówką autostradą A6 zaraz za ciągnikiem siodłowym, który uderzył w stojące w korku samochody osobowe. Gdy tylko zauważył, że płoną, wyskoczył ze swojego pojazdu i rzucił się na ratunek osobom uwięzionym w autach. Miał w rękach gaśnicę. 

Ukraiński kierowca TIR-a bohaterem

- Próbowałem ugasić ogień, bo miałem gaśnicę. Ale skończyła się, gdy jakiś duży mężczyzna próbował dziecko wyjąć z auta. Była tam też jakaś pani w pasach - mówi w rozmowie z dziennikarzami. - Szybko pobiegłem na drugą stronę. Wszystko było w ogniu, samochód był między innymi samochodami. Wybiłem szybę i wyciągnąłem panią z samochodu - dodał. Starał się też gasić pożar przy użyciu zapasów wody, które posiadał. 

Sam zainteresowany skromnie podchodzi do swojego wyczynu i nie uważa się za bohatera. - Nic takiego nie zrobiłem. Zrobiłem, co musiałem. Szkoda, że nie było więcej czasu. Wszystko działo się bardzo szybko - powiedział w rozmowie z Polsat News. Przyznał się także, iż jest w naszym kraju zadomowiony - mieszkają tutaj jego żona i córka. 

Zobacz także

Jego bohaterstwo zostało jednak podkreślone przez jedną z osób, które udało mu się uratować. - Szybę zbił i mnie wyciągnął, bo nie dałam rady. Patrzyłam potem jak się pali, bo moje auto zajęło się od innego pojazdu. Mam szczęście od Boga - wynika z relacji kobiety (rozmawiała z Radiem Szczecin, cytat za: polsatnews.pl), którą Andriej wyciągnął z auta. Pojazd chwilę później stanął w płomieniach. 

Karambol pod Szczecinem

Do wypadku doszło w niedzielę o godz. 13.20 na A6 na wysokości Szczecina, 500 m od zjazdu na Wielgowo w kierunku Świnoujścia między węzłami Kijewo i Dąbie. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że samochód ciężarowy uderzył w samochód osobowy, powodując tzw. efekt domina.

Zobacz także

Ostatecznie w zderzeniu wzięło udział siedem pojazdów – tir i sześć aut osobowych. Część samochodów się zapaliła. Zginęło sześć osób (w tym troje dzieci) z 22 uczestniczących w wypadku, cztery trafiły do szpitali. Pozostałych 12 osób, w tym siedmioro dzieci, zostało przebadanych na miejscu zdarzenia i nie wymagało hospitalizacji. 

RadioZET.pl/polsatnews.pl/PAP