Ojciec zmarłego górnika oskarżył kopalnię: Życie to macie w d**ie [WIDEO]

Piotr Drabik
21.12.2018 10:53
Karwina. Czechy. Ojciec zmarłego górnika oskarżył kopalnię. "Życie to macie w d**ie"
fot. PAP/Andrzej Grygiel

Konferencję prasową władz czeskiej kopali w Karwinie, gdzie po wybuchu metanu zginęło 12 Polaków, przerwał ojciec jednego ze zmarłych górników. Zarzucił, że zakład robi "jakiś machlojki" oraz naraża życie pracowników. - Węgiel się tylko liczy, życie to macie w d**ie - dodał.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

13 górników, w tym 11 Polaków i 1 obywatel Czech zginęło w czwartek w kopalni w Karwinie w Śląsku Czeskim.

Władze kopalni poinformowały w piątek rano, że w czwartek w kopalni doszło do zapalenia się metanu, w konsekwencji czego na długości 800 metrów płonął jeden z chodników.

Podczas konferencji prasowej w piątkowy poranek z udziałem władz czeskiej kopalni, nagle głos zabrał Zbigniew Kaczmarek, ojciec jednego z górników, którzy zginęli w czwartek. 

Zobacz także

"Znowu robicie jakieś machlojki"

Zareagował emocjonalnie również na informację władz zakładu, że do wybuchu metanu doszło w pobliżu prac przygotowawczych.

- Jak przygotowawcze, tam alpina (kombajn chodnikowy - przyp. red.) jechała. Tam mój syn właśnie jest, on tam został, kuźwa mać. Jak wy to robicie, do cholery jasnej? Jak wy to robicie? - mówił.

- Wiecie, że tam jest tyle metanu, a alpina tam fedrowała? Z jakiej racji? Znowu robicie jakieś machlojki, folie na te czujniki albo coś kładziecie, węgiel się tylko liczy, życie to macie w du*ie jednym słowem - dodał Kaczmarek.

W rozmowie z dziennikarzami wyjaśnił, że jego syn Patryk od siedmiu lat pracował jako przodowy kombajnista w polskiej firmie Alpex, która delegowała górników do pracy w czeskich kopalniach. 

Zbigniew Kaczmarek zarzucił władzom czeskiego zakładu celowe ukrywanie poziomu metanu pod ziemią.

- To jest nagminne, ja przerobiłem 28 lat na kopalni. Ja wiem co się dzieje w ścianach, żeby węgiel szedł, czujniki się tylko folią okrywa i do przodu jedziemy - wskazał mężczyzna.

Zobacz także

Jeden ranny polski górnik jest w szpitalu

Władze kopalni przekazały w piątek rano, że ze względu na duże stężenie metanu akcja ratownicza została tymczasowo przerwana. W nocy z czwartku na piątek do Czech udali się też polscy ratownicy - dwa pięcioosobowe zastępy zawodowego pogotowia górniczego - wyposażeni w specjalistyczny sprzęt.

- 12 górników ma obywatelstwo polskie, w tym jeden z nich od ponad 20 lat mieszka na terenie Republiki Czeskiej; 13 górnik jest obywatelem czeskim - mówił w piątek premier Mateusz Morawiecki, który udał się na miejsce zdarzenia.

Podał, że jedna z poszkodowanych osób, to polski górnik, który przebywa w szpitalu i ma bardzo rozległe poparzenia - jest w bardzo ciężkim stanie.

Zobacz także

RadioZET.pl/Gazeta.pl/TVP Info/PTD