Zamknij

Zażartował na lotnisku, że ma bombę w bagażu. Zakończył wakacje zanim je zaczął

11.09.2020 17:14
Lotnisko, żart z bombą
fot. Shutterstock

Miały być wyczekiwane, zagraniczne wakacje, a skończyło się na 500-złotowym mandacie i niewpuszczeniu na pokład samolotu. Wszystko przez to, że 40-latek tuż przed lotem z katowickich Pyrzowic zażartował, że ma bombę w bagażu.

Żart na lotnisku w Katowicach skończył się dla lekkomyślnego turysty zakończeniem wakacji nim na dobre się rozpoczęły. Przechodząc kontrolę bagażową 40-latek zażartował, że ma bombę w torbie. 

Obsługa portu i kapitan samolotu zdecydowali, że nie wejdzie na pokład. O incydencie informował PAP Szymon Mościcki ze śląskiego oddziału Straży Granicznej.

Katowice: Zażartował że ma bombę w bagażu. Zakończył wakacje zanim je zaczął

Niedoszły pasażer nie przeszedł tym samym odprawy przed czarterowym lotem do Tunezji powiedział. - Na miejsce natychmiast została wezwana Straż Graniczna, która podjęła stosowne czynności służbowe. W ich toku nie ujawniono żadnych urządzeń i materiałów wybuchowych. 40-latek tłumaczył, że całe zdarzenie było wynikiem nieprzemyślanego żartu – opisywał Mościcki.

Zobacz także

Mężczyznę ukarano mandatem w wysokości 500 zł. Poza tym, decyzją obsługi lotniska oraz kapitana samolotu odmówiono mu wstępu na pokład. Z lotu na wakacje zrezygnowała też towarzysząca mu kobieta.

Straż Graniczna przypomina, że podobne „żarty” są zawsze traktowane bardzo poważnie i mogą zakończyć się jeszcze poważniej - zatrzymaniem, znacznie wyższą karą grzywny, a nawet zarzutami prokuratorskimi.

Wciąż nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, podobne "żarty" zdarzają się co pewien czas na różnych lotniskach

wskazują strażnicy graniczni

RadioZET.pl/PAP