Polski sąd: 3 lata i 8 miesięcy więzienia za przynależność do ISIS

Joanna Śpiechowicz
22.03.2019 14:58
Polski sąd: 3 lata i 8 miesięcy więzienia za przynależność do ISIS
fot. PAP

Karę łączną trzech lat i ośmiu miesięcy więzienia wymierzył w piątek Sąd Okręgowy w Katowicach Marokańczykowi Mouradowi T., oskarżonemu o przynależność  do tzw. Państwa Islamskiego (ISIS). Za samo uczestnictwo w tej organizacji T. został skazany na trzy i pół roku pozbawienia wolności. Wyrok jest nieprawomocny.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Prokurator Paweł Leks domagał się wymierzenia Mouradowi T. kary łącznej 6,5 roku więzienia – 5 lat za udział w ISIS oraz kar od 8 do 10 miesięcy więzienia za zarzuty mniejszego kalibru. Chodzi o m.in. o posiadanie niewielkich ilości narkotyków i posługiwanie się poświadczającym nieprawdę dokumentem podczas podróży po Europie.

Zobacz także

Obrońca  oskarżonego mec. Krzysztof Młodzik, który domagał się uniewinnienia od zarzutu udziału w ISIS, przekonywał, że jego klient nigdy nie należał do tej organizacji.

- Żył w Polsce, miał żonę Polkę, katoliczkę, nie przestrzegał zasad obowiązujących członków ISIS - przekonywał adwokat.

mid-19322111
fot. PAP

Sam T. w ostatnim słowie także zapewniał o swojej niewinności w tym zakresie.

- Przysięgam, że nie jestem związany z żadną organizacją terrorystyczną. Nie mam żadnych związków z terroryzmem, jestem przeciwko terroryzmowi – powiedział oskarżony.

Obrona nie kwestionowała innych zarzutów, ale uważała, że za te przestępstwa T. powinien zostać skazany na grzywnę lub postępowanie wobec niego powinno zostać umorzone.

Zobacz także

Proces T., który został zatrzymany w Rybniku, rozpoczął się blisko rok temu.

Zdaniem prokuratury to pierwszy w Polsce bezpośredni współpracownik ważnej osoby w terrorystycznych strukturach ISIS. Chodzi o Abdelhamida Abaaouda, który odpowiadał za organizowanie zamachów w Europie Zachodniej. W 2015 r. Abaaoud został zabity przez francuską policję podczas obławy.

- Relacje między nimi były bardzo bliskie, nie była to pobieżna, luźna znajomość – przekonywał prokurator Leks podczas mowy końcowej.

Zobacz także

Według oskarżenia T. był tzw. zwiadowcą, czyli miał sprawdzać trasy, po których się można poruszać - sprawdzać, czy imigranci są kontrolowani, na ile te kontrole w różnych państwach są szczegółowe i przekazywać te informacje innym osobom, które się poruszały ze swoimi misjami w Europie.

RadioZET.pl/PAP/JŚ