150-letni dąb umiera. Ktoś wyciął dziury i wlał do środka truciznę

15.06.2019 17:12
150-letni dąb umiera. Ktoś wyciął dziury i wlał do środka truciznę
fot. screen Polsat News

Liczący 150 lat dąb w Kazimierzu Dolnym opierał się wojnom i żywiołom. Cenione w lokalnej społeczności drzewo umiera. Wszystko za sprawą śmiałka, który wywiercił w dębie dziury i wlał do rośliny truciznę. Sprawą zajęła się policja.

Dąb w Kazimierzu Dolnym widział niejedno. Dla starszych mieszkańców jest jak nieodłączny element krajobrazu. A na czas upału – nieocenionym dawcą chłodu i cienia. Niestety, ktoś z lokalnej społeczności postanowił skrócić żywot pięknego drzewa. Mieszkańcy dostrzegli dziury w dębie, dowiedli też, że w środku znajdowała się trucizna.

Ktoś niszczy drzewo, podlewa je środkiem na chwasty

Romana Rupiewicz, aktywistka ze stowarzyszenia Genius Loci , w programie "Wydarzenia"

O sprawie wie już lokalna policja. Mundurowi ustalają, czy teza mieszkańców jest prawdziwa, dochodzą też do sprawcy, który wywiercił dziury. 

- Dostaliśmy to zgłoszenie od współwłaściciela działki, na której rośnie dąb - Ewa Rejn, z policji w Puławach.

Zapewne nie byłoby problemu, gdyby nie powstałe niedaleko drzewa ogrodzenie. Mieszkańcy stracili wieloletnią ścieżkę, którą chodzono do pól i domów. Lokalni obrońcy przyrody twierdzą, że wystarczy poprowadzić nową drogę. Jak informuje Polsat News takowa istnieje nawet w planowaniu przestrzennym gminy. Problemem mogą być jednak pieniądze…

Trzeba wykupić działki, ale zależy nam na załatwieniu sprawy, więc traktujemy to poważnie

Dariusz Wróbel, zastępca burmistrza Kazimierza, dla Polsat News

Czy dąb przeżyje atak trucizną i zamieszanie wokół niego?

RadioZET.pl/Polsat News