Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Kazimierz Kujda tajnym współpracownikiem SB? Sam przyznaje: „To był błąd”

08.02.2019 12:31
xxx wiadomosci

„Nigdy nie podjąłem z SB współpracy, która doprowadziłaby do czyjejś krzywdy” – oświadczył w czwartek prezes NFOŚiGW Kazimierz Kujda w odpowiedzi na medialne doniesienia. Przyznał, że mógł „podpisać jakieś dokumenty”, ubiegając się o wyjazd za granicę. Zapowiedział, że wystąpi do IPN o autolustrację i opublikuje dokumenty.

Kazimierz Kujda tajnym współpracownikiem SB? Sam przyznaje: „To był błąd” fot. W.STROZYK/REPORTER/East News

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

„W związku z medialnymi spekulacjami i pytaniami dziennikarzy, w których sugeruje się, że byłem tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa PRL, oświadczam, że nigdy nie podjąłem z SB współpracy, która prowadziłaby do krzywdzenia kogokolwiek lub naruszania czyichś dóbr. W szczególności nigdy nie podjąłem i nie prowadziłem działań polegających na donosach czy ujawnianiu informacji o osobach trzecich” – napisał Kujda w oświadczeniu przesłanym do mediów.

„Przyznaję natomiast, że w latach młodości – w okresie studenckim, przy okazji ubiegania się o paszport na wyjazdy do tzw. krajów kapitalistycznych w Zachodniej Europie – mogłem podpisać jakieś dokumenty podsunięte mi w trakcie prowadzonych ze mną rozmów i pouczeń” – dodał.

 „Mam świadomość, że był to mój wielki błąd, którego popełnić w żadnym razie nie powinienem” – podkreślił.

Kujda wyjaśnił, że w jedną z podróży – organizowany przez Biuro Współpracy z Zagranicą Politechniki Warszawskiej wyjazd do Wiednia – udał się w 1981 r. krótko przed stanem wojennym.

„Po powrocie do kraju, w lipcu 1982 roku, złożyłem w BWZ PW sprawozdanie z pobytu w stolicy Austrii. Natomiast podczas oddawania paszportu w Biurze Paszportowym przy ul. Kruczej w Warszawie (co było wówczas obowiązkiem) zostałem przesłuchany oraz przedstawiłem pisemne wyjaśnienia dotyczące pobytu w Wiedniu” – napisał.

„W moim najgłębszym przekonaniu podczas tych kontaktów nikogo nie skrzywdziłem i nikomu nie zaszkodziłem. Tematyka rozmów i treść złożonych przeze mnie relacji w żadnej mierze nie dotyczyła spraw, które mogłyby narazić na szwank czyjeś dobra czy interesy albo przynieść komuś uszczerbek w jakimkolwiek wymiarze” – zapewnił.

Dodał, że przeprasza wszystkich, którzy czują się urażeni samym faktem „kontaktu czy dialogu ze służbami PRL”, który „jest powszechnie oceniany jako wysoce naganny”.

„Wiem, że popełniłem błąd i pragnę bardzo, aby został mi wybaczony. Ośmielam się przy tym stwierdzić, że przez ponad 25 lat lojalnie pracuję dla Polski i obozu niepodległościowego, z którym czuję się ideowo związany” – dodał.

Zapewnił, że już w piątek 8 lutego zwróci się do IPN z wnioskiem o przeprowadzenie autolustracji, a następnie opublikuje całość dokumentacji na mój temat, która znajduje się w zasobach archiwalnych IPN.

„Chcę, aby każdy mógł zapoznać się z tymi dokumentami i ocenić, jaki charakter miały moje kontakty z SB” – zadeklarował Kujda.

Kazimierz Kujda na „taśmach Kaczyńskiego”

Kazimierz Kujda od 2015 roku ponownie kieruje Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (wcześniej pełnił funkcję prezesa NFOŚiGW także w latach 2000-2002 oraz 2006-2008).

Jego nazwisko pojawiło się we wtorkowej publikacji „Gazety Wyborczej”, która ujawniła zapis rozmowy Kujdy z austriackim przedsiębiorcą Geraldem Birgfellnerem, którego firmy miały przygotować inwestycję budowy dwóch wieżowców dla powiązanej z PiS spółki Srebrna w Warszawie.

Kazimierz Kujda, czyli TW „Ryszard”?

Jak podała „Gazeta Wyborcza” po ujawnieniu nagrań, to internauci zwrócili uwagę na możliwe kontakty Kujdy z SB po tym, jak w inwentarzu opublikowanym na stronie IPN znaleźli nazwisko prezesa NFOŚiGW. Inwentarz powstał na podstawie rejestrów komunistycznej SB.

Kujda figuruje w nim jako tajny współpracownik ps. „Ryszard”.

Dziennikarze przeanalizowali więc sprawę. Ustalili szereg podobieństw między Kujdą z rejestrów SB a Kujdą – prezesem NFOŚiGW i byłym prezesem spółki Srebrna, m.in. datę i miejsce urodzenia, drugie imię czy imię ojca.

Z zapisu wynika dodatkowo, że TW „Ryszard” prowadzony był przez bezpiekę w Siedlcach, miał z nią współpracować w latach 1979-87, a jego akta liczą dwa tomy: tom 1 to teczka personalna, tom 2 – teczka pracy. Jak informuje „GW”, do kwietnia 2018 r. teczki „Ryszarda” znajdowały się w zbiorze zastrzeżonym.

Jarosław Kaczyński miał nie mieć pojęcia o kontaktach Kujdy z SB. W środę na pytanie dziennikarzy „Gazety Wyborczej” szef biura klubu PiS odpowiedział:

„Prezes PiS Jarosław Kaczyński nie wiedział o współpracy K. Kujdy z SB i nie wie, z jakiego powodu i kiedy dokumenty K. Kujdy znalazły się w zbiorze zastrzeżonym. Sprawę będzie wyjaśniał”.

W czwartek Kazimierz Kujda wydał wyżej przytoczone oświadczenie.

Lustracji nie było

Co ciekawe, Kujdy de facto nigdy nie objęła lustracja. Jak informuje „Rzeczpospolita”, jako prezes NFOŚiGW nie podlegał on obowiązkowi złożenia oświadczenia lustracyjnego, choć takiemu obowiązkowi podlegają praktycznie wszystkie osoby na stanowiskach państwowych.

Oświadczenie Kujda złożył, co prawda, jako rektor Wyższej Szkoły Zarządzania i Przedsiębiorczości im. Bogdana Jańskiego w Łomży (funkcję pełnił w latach 2004-2007), ale zostało ono wycofane z IPN i lustracji ostatecznie nie przeprowadzono. Dlaczego?

Jak tłumaczył w rozmowie z „Rzeczpospolitą” sam Kazimierz Kujda, „Trybunał Konstytucyjny uznał niektóre przepisy ustawy lustracyjnej za niezgodne z Konstytucją RP”. Chodziło o wyłączenie spod ustawy m.in. dziennikarzy i naukowców.

RadioZET.pl/PAP/Gazeta Wyborcza/Rzeczpospolita/JŚ

Oceń