Inwazja komarów w Polsce. Bezradne samorządy wzywają wojsko do pomocy

13.06.2019 19:10
Komary 2019. Inwazja krwiopijców w Polsce. Pomoże wojsko?
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER

Komary dają się w tym roku nieźle we znaki. Po ulewnym maju nastąpił prawdziwy wylęg komarów, które skutecznie uprzykrzają ludziom spędzanie czasu na świeżym powietrzu – nie tylko nad wodą. Jak miasta chcą poradzić sobie z problemem?

Komary są dosłownie wszędzie. Atakują zarówno w ciepły wieczór, jak i w pełnym słońcu. W niektórych regionach Polski, np. w województwie świętokrzyskim, chmara krwiopijców jest na tyle uciążliwa, że samorządowcy chcą prosić o pomoc pododdziałów chemicznych wojska.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: Domowe sposoby na komary

Tam z plagą krwiopijców zmaga się kilkanaście gmin położonych na południu województwa podtopionego pod koniec maja. "Liczymy na pomoc ze strony państwa, ponieważ sami sobie z tym problemem nie poradzimy" – podkreślają samorządowcy.

Obserwujemy niespotykany wylęg tych owadów. Ja pamiętam powodzie z 1997, 2001 i 2010 roku, ale takiego zjawiska, na taką skalę nie było, być może dlatego, że wtedy te powodzie były w lipcu i sierpniu, a teraz nawałnice, które przeszły zbiegły się z okresem intensywnego namnażania tych owadów

Mówi Burmistrz Pacanowa Wiesław Skop

Jak walczyć z komarami? Skop mówi, że w tej sytuacji "sens ma każde działanie, jeśli nie będzie szkodzić przyrodzie". Dlatego czeka teraz na odpowiedź od Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Kielcach i służb wojewody. "Łatwo jest sprawę pogorszyć, bo jest narastający protest pszczelarzy, ekologów i z tego co słyszałem »z drugiej ręki« to prawdopodobnie Krajowy Lekarz Weterynarii wyraził swój negatywny stosunek co do zastosowania masowych oprysków. Jest sporo wątpliwości. Na pewno nie ma zgody na opryski preparatami chemicznymi, bo w ubiegły piątek w sąsiedniej gminie Szczucin na taki oprysk nie zgodził się wojewoda małopolski" – zaznaczył Skop.

Zobacz także

Komary atakują. Czy opryski mają w ogóle sens?

Samorządowcy mają nadzieję na wsparcie wojska, bo opryski są bardzo drogie. "Proponujemy rozwiązanie kompromisowe. Wychodzimy naprzeciw i kupimy ten preparat wskazany przez właściwe służby, ale nie stać nas już na to, żeby zapłacić za przelot samolotu, który tę usługę wykona. Jeśli nie jest to możliwe, to przecież jeszcze są pododdziały chemiczne wojska, które znakomicie spełniły swoją rolę w 1997 i 2010 roku, gdzie na terenach zalanych, po ustąpieniu wody była konieczność wykonania takich zabiegów i były one bardzo skuteczne, przynosząc po kilku dniach ulgę mieszkańcom" – mówił burmistrz Pacanowa.

Ale problem jest nie tylko w Świętkorzyskiem. Z uporczywymi krwiopijcami mierzą się mieszkańcy całego kraju. W Tychach, Tarnowie, Puławach czy Oświęcimiu zapowiedziano już akcję odkomarzania. Z kolei w Krakowie czy we Wrocławiu władze wychodzą z założenia, że przy tak dużej pladze opryski chemiczne nie pomogą, a mogą jedynie zaszkodzić również tym pożytecznym owadom, jak np. pszczoły. Pomóc w walce z komarami ma więc natura.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: Co się stanie, jeśli wyginą pszczoły?

RadioZET.pl/PAP