Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Komendant SOP nie widzi nic dziwnego w dodatkowej ochronie dla Szydło

30.10.2018 21:45
xxx wiadomosci

Wypadki i kolizje z udziałem limuzyn rządowych zdarzają się, bo tak wygląda czasami ruch drogowy – powiedział we wtorek szef Służby Ochrony Państwa gen. Tomasz Miłkowski. Ocenił, że najważniejsze osoby w państwie "racjonalnie i obiektywnie" są dobrze chronione. Pytany o dodatkowe limuzyny dla wicepremier Beaty Szydło odpowiedział: - a dlaczego nie?

Komendant SOP Tomasz Miłkowski o dodatkowej ochronie dla Beaty Szydło fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER/East News (ilustracyjne)

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Szef SOP został zapytany w TVN24, czy najważniejsze osoby w państwie są dobrze chronione. Powiedział, że "racjonalnie i obiektywnie – tak".

W odniesieniu do kolizji rządowej limuzyny zamykającej kolumnę, w której jechała wicepremier Beata Szydło, do jakiej doszło w ubiegłym tygodniu na Śląsku, Miłkowski powiedział, że "zdarzają się kolizje, czasem wypadek".

- W tym dniu w całej Polsce zdarzyło się 1370 kolizji – wskazał. Na uwagę, że wypadki z udziałem samochodów rządowych zdarzają się często, odparł: - tak się zdarza, bo tak ruch drogowy czasami wygląda.

Zapytany o doświadczenie kierowcy auta wiozącego Beatę Szydło poinformował, że ma "Dwa lata służby, a wcześniej pięć lat był zawodowym kierowcą. Jeździł we flocie samochodowej, w prywatnej firmie". Powiedział też, że ukończył wymagane szkolenia praktyczne i potwierdził, że kierowca ten jeździł też z zagranicznymi delegacjami w ramach szkoleń.

- Czas w służbie, to nie jest jedyny moment, kiedy zdobywa się doświadczenie. Mamy pewien paradoks – państwo się upieracie, że żeby jeździć w ochronie osób, o jakich tutaj mówimy, to trzeba mieć doświadczenie. A zdobyć je funkcjonariusz ma gdzie? – pytał Miłkowski.

Szef SOP został też zapytany, dlaczego była premier jeździ dwoma samochodami, na co odparł: "a dlaczego nie?".

- To uzależnione jest od tego, jak oceniany jest stopień zagrożenia dla danej osoby. Taka analiza zagrożeń dokonywana jest kwartalnie, półrocznie, zależnie od osoby, zdarzeń, okoliczności i informacji, które uzyskujemy – podkreślił.

Zapytano go również o kolizję, w której kolumna prezydencka z radiowozami na czele potrąciła chłopca na przejściu dla pieszych. Dziecku natychmiast udzielili pomocy ratownicy z karetki jadącej w kolumnie. Wyszedł do niego także prezydent Andrzej Duda. Na stwierdzenie, że "to mogła być prowokacja", szef SOP powiedział "mogła być, ale nie była".

- Możemy zakładać najczarniejsze scenariusze i zakładać, że to była prowokacja, ale (...) my wiedzieliśmy, co tam się zdarzyło i kto tam jest. W okolicy tego wypadku wszędzie byli funkcjonariusze – wskazał.

RadioZET.pl/PAP/PTD

Oceń