Na komisji wojskowej film i kobiety. Jak teraz wyglądają kwalifikacje do służby?

Redakcja
06.03.2017 07:37
Na komisji wojskowej film i kobiety. Jak teraz wyglądają kwalifikacje do służby?
fot. ARTUR KUBASIK / AGENCJA GAZETA

Młodzi obywatele do kwietnia będą stawać przed komisjami WKU. Część drży z obaw, inni nie mogą doczekać się pierwszego kroku do kariery w mundurze. Czy na komisji czeka ich coś strasznego?

Od kilku tygodni media społecznościowe i fora zalewają pytania tegorocznych maturzystów o komisje wojskowe. Niektórzy, przerażeni wezwaniem, dopytują się, czy wraca obowiązkowa służba. Inni chcą dowiedzieć się od starszych kolegów, czego właściwie mają się spodziewać. Wojsko uspokaja: obowiązkowej służby na razie nikt nie przywraca. Władze chcą jednak wiedzieć, komu - w razie wojny - można będzie założyć mundur.

Kto musi stawić się na komisji?

Tegoroczna kwalifikacja wojskowa rozpoczęła się 30 stycznia i potrwa do 28 kwietnia. „Głównymi bohaterami” są mężczyźni urodzeni w 1998 roku, ale na tym nie koniec. Zgodnie z zasadą: „co się odwlecze, to nie uciecze”, wezwania otrzymają także starsi mężczyźni, urodzeni w latach 1993-1997, którzy nie posiadają określonej zdolności do czynnej służby wojskowej i niektóre osoby urodzone w latach 1996-1997. W tym przypadku chodzi o tych, którzy zostali uznani za czasowo niezdolnych do czynnej służby.

Część z osób, które mają już za sobą tegoroczną komisję, zwracają uwagę na film wyświetlany czekającym na swoją kolej przed komisją. WKU uspokaja, że nie chodzi o żadne materiały propagandowe, tylko o zwykłą reklamę wojska, która zresztą pokazywana jest od kilku lat.

­‑ Faktycznie, tak jak piszą internauci, na komisji jest wyświetlany film. To po prostu materiał promocyjny wojska. Można się z niego dowiedzieć m.in. jak wygląda służba, posłuchać o doświadczeniach żołnierzy i po prostu dowiedzieć się, jak wstąpić do wojska – mówi nam mjr Krzysztof Szydłowski, szef Wydziału Rekrutacji WKU Warszawa-Praga.

Kobiety do broni! Ale bez koedukacji.

Przed komisją pojawiać muszą się także kobiety z roczników 1993-1998. W tym przypadku wezwania nie są wysyłane do wszystkich, ale do tych, które w razie konfliktu mogłyby zostać np. sanitariuszkami.

- Wezwane zostaną panie, które posiadają kwalifikacje przydatne do czynnej służby oraz pobierające naukę w celu uzyskania tych kwalifikacji. Chodzi np. o studentki i absolwentki szkół medycznych, psychologicznych czy weterynaryjnych. Na wskazanie WKU, uczelnie przedstawiają wykazy takich osób – tłumaczy mjr Szydłowski.

Komisje wojskowe, kojarzące się z kolejką facetów, którym lekarze każą się rozbierać, mogą budzić przerażenie, ale nasi rozmówcy przekonują, że do patologii w rzeczywistości nie dochodzi.

- Striptease’u nikt nie kazał mi robić. Rozebrać się trzeba było do bielizny. Później jest mierzenie, ważenie i kilka pytań. Musiałam tylko przed wejściem wytrzymać dziwne spojrzenia 18-letnich chłopców, ale jeśli ktoś marzy o wojsku i traumę przeżywa już na komisji, to chyba powinien poszukać innego zawodu – opowiada nam Magda, która na komisji była kilka lat temu.

W tym roku nie ma powodu do obaw, że kobiety przed komisją będą musiały stanąć w obecności płci przeciwnej. Terminy wezwań uzależnione są od konkretnych komisji, ale badania kobiet i mężczyzn odbywają się osobno.

- Do wyjątku może dojść, jeśli danej osobie nie będzie odpowiadać zaproponowany termin. Wtedy jednak zostanie uprzedzona o tej sytuacji. Oczywiście nawet wtedy spotka osoby przeciwnej płci tylko w poczekalni. Badania są prowadzone w zamkniętym pomieszczeniu – zaznacza mjr Szydłowski.

Kwalifikacja Wojskowa
fot. FOT . ARTUR KUBASIK / AGENCJA GAZETA

A co na samej komisji?

- Więcej emocji było przed, niż w trakcie. Spędziłem prawie pół godziny na korytarzu. Chyba dla umilenia czasu puścili nam materiał o tym, jakie wojsko jest wspaniałe. Potem trafiłem do pokoju, gdzie urzędowała komisja i z kamiennymi minami zaczęli mnie odpytywać. Więcej czasu zajęły formalności niż samo badanie – relacjonuje nam 19-letni Fabian.

W komisji należy spodziewać się kilku osób. W jej skład wchodzą lekarz, przewodniczący powiatowej komisji lekarskiej, sekretarz i średni personel medyczny (czyli pielęgniarka). To jest skład orzekający. Poza nimi w składzie komisji obecny jest przedstawiciel komendanta uzupełnień i personel pomocniczy, którzy zajmują się m.in. zakładaniem ewidencji wojskowej, informowaniem o ochotniczych formach służby, prawach i obowiązkach osób posiadających uregulowany stosunek do służby wojskowej oraz wydawaniem dokumentów.

- Po komisji nie zostawiamy nikogo samemu sobie. Jeżeli ktoś deklaruje chęć wstąpienia w nasze szeregi, podpowiadamy co robić, jaką formę ochotniczej służby wojskowej wybrać. Większość z badanych osób to maturzyści, zatem najczęściej słyszymy pytania o szkolnictwo wojskowe i szkoły oficerskie. Kierujemy takie osoby do siedziby WKU, którym podlegają. Bardzo dużo informacji o rekrutacji można znaleźć na naszych stronach internetowych. Oczywiście nikogo nie zaciągamy do wojska na siłę, dopóki nie wyrazi chęci – zapewnia mjr Szydłowski.

Po zakończeniu badań otrzymacie kategorię zdolności do czynnej służby wojskowej i wydawane jest orzeczenie lekarskie. Jeżeli z jakichś przyczyn nie zgadzacie się z opinią komisji, macie 14 dni na odwołanie się. Jeśli przegapicie ten termin, orzeczenie staje się prawomocne. Krótko mówiąc, jeśli otrzymaliście A - idziecie do rezerwy. Jeśli uznano was za niezdolnych do służby, musicie zapomnieć o mundurze.

RadioZET.pl/MaAl